Recenzja
- Alone in the Dark 4: Koszmar Powraca
- PC
Alone in the Dark 4: Koszmar Powraca
12.09.2001 00:09
Tak samo jak zróżnicowana jest broń, tak samo zróżnicowane są atakujące nas złowieszcze bestie. Do bestiarium zaliczyć możemy ujadające psy ( z początku ), pełzające stworki lubiące zeskakiwać nam na głowę ( to chyba zaczerpnięto z Obcego.. ), wszędobylskie zombie ( ładne, ale nie tak krwawe i odrażające jak te z serii Resident Evil ), czworonożne bestie z piekła rodem które posiłkują się psami, czy chociażby uskrzydlone demony. Zdarzają się także bardziej specyficzne postacie, takie jak kanałowa jaszczurka czy zmutowana roślinka. W czasie spotkania z wrogimi nam stworzeniami, jak łatwo się domyślić, celem naszym jest zneutralizowanie ich, gdyż gdy tego nie zrobimy, one zneutralizują nas :). Do wyboru mamy wspomniany arsenał, zaś sama walka nie sprawia problemów. Przyjmujemy pozycję obronną, spacją strzelamy, kursorami obracamy naszą postać w lewo-prawo, jednym słowem banał. W grze chłopców z Inforgrames nie ma problemów z celowaniem, wszystko idzie łatwo i przyjemnie. Szkoda tylko, że częstokroć potwory znikają zaraz po zabiciu, a także nie zostawiają po sobie krwawych plam..:/
Drugą czynnościa często wykonywaną w Alonie jest łażenie i rozwiązywanie zagadek wszelkiej maści. Najprostszą metodą na bezbolesne radzenie sobie z logicznymi zawiłościami jest dokładne przeszukiwanie pomieszczeń, czytanie wszelkiej maści pamiętników, notatek, ksiąg i czego jeszcze dusza zapragnie. Jako ciekawostkę dodam, iż wszystkie ciekawe przedmioty błyszczą się w strudze światła latarki, warto więc świecić nią na lewo i prawo w poszukiwaniu nowych zdobyczy. Zagadki umieszczone w AitD są średniej trudności, niektóre jednak potrafią zdrowo dopiec. Większość z nich opiera się na zasadzie 'użyj danego przedmiotu na tym' albo 'wstukaj odpowieni kod, datę etc' Tak czy siak kto będzie dokładnie czytał zdobyte materiały, dobrze kojarzył oraz miał oczy wokół głowy - ten nie powinien mieć trudności z logicznymi zawiłościami.W ostateczności zaś zostanie jeszcze jakiś solution, w razie totalnej klapy. W obu wariantach postaci, nawet grając Edwardem Carnbym, istnieje przewaga części intelektualnej nad wojenną :). Dlatego kto li tylko potrzebuje ostrej jatki ociekającej posoką - może czuć się trochę nieusatysfakcjonowany. Tu potrzeba po prostu trochę główkować.
Ostatnim elementem godnym odnotowania jest muzyka i grafika. Muzyka jest bardzo fajna, mroczna i nie nastraja optymistycznie. Zmienia się dynamicznie w stosunku do akcji gry, tak więc gdy jesteśmy w opałach odgłosy z głośników jasno nas o tym upewniają. Same zaś dźwięki są niczego sobie, po prostu dobra, a może nawet perfekcyjna robota. Oprawa wizualna to już coś innego. Alone in the Dark TNN łączy w sobie cechy renderowanych lokacji z trójwymiarowymi postaciami. Czy dobrze jej to wychodzi? Świetnie! Wszystkie lokacje wykonane są perfekcyjnie w rodzielczości 800x600 pikseli. Pomieszczenia w grze są raczej ciemne więc to, co poczyniono z latarką przerasta ludzkie pojęcie. Nigdy nie widziałem tak genialnie, tak dynamicznie, tak świetnie zrobionych świateł. Dodatkowo w większości pomieszczeń mamy możliwość włączenia lamp, co jeszcze utwierdza nas w przekonaniu, że programiści pomyśleli o wszystkim. Jeszcze raz powtórzę - gra świateł w AitD:TNN jest cudowna i powala z nóg. Co ważne wszelkie cienie zostały idealnie odwzorowane na wyrenderowanych lokacjach. To po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy. Po prostu nowa jakość. Cudo ( eh, wiem że się rozpłynąłem ale po prostu brak słów na grafę, po prostu brak słów.. ) Poza wspomnianymi już światłami świetne wrażenie robią wszelkie postacie. Są pełne polygonów, klimatyczne i dobrze dopracowane. Widać to zwłaszcza po Edwardzie, który od czasu poprzednich części przeszedł przeogromną metamorfozę :) ( od kilku polygonów do kilku, ale tysięcy ). Dodatkowo oko cieszą widoki padającego deszczu, burzy, błyskawic czy chociażby zielonej wody w kanałach. Wszystko na miarę XXI wieku i to w pełnym tego słowa znaczeniu.
Jak więc można podsumować tę prześwietną grę? Jest to kawał naprawdę dobrej roboty, bugów w trakcie dłuugiej gry nie dostrzegłem, gra świateł zastosowana w Alone powala z nóg i nie pozwala przez długi okres czasu wstać. Jednym słowem projekt Francuzów ma same zalety, z drugiej zaś strony nie wnosi wiele nowego. Do ładnej grafiki wielu z nas już się przyzwyczaiło, motyw zapuszczonego domu pełnego obcych sił jest wyświechtany chyba do końca, w zagadkach logicznych nie ma także niczego zbyt odkrywczego ( no, może poza np. patrzeniem przez lunetę.. ). Czymże więc jest ten produkt ? Ano perfekcyjnym, w najlepszym wydaniu, połączeniem wszystkich elementów tego co już było. Jest to niejako podsumowanie dziedzictwa wszystkich gier, które powstały tylko i wyłącznie dzięki temu, że w 1992 ukazała się pierwsza część Alone in the Dark . Dlatego też nie będzie oceny 10, gdyż zbyt mało tu nowości mogących zaskoczyć gracza. Wydaje mi się, że 9 będzie w sam raz. Jednym słowem - polecam !
Ocena redakcji: jak oceniamy gry
Plusy:
- Świetne Intro
- Można pogłówkować
- Doskonala oprawa muzycza
- Niezła grafika
- Sporo zagadak
Minusy:
- Niektórym przeszkadza brak jatki




