Alley Way

12.02.2002 00:02 | Autor: Michał Zacharzewski

Jeden z pierwszych klonów Arkanoida na konsolę Gameboy nie był niczym wielkim. Oprócz sztandarowej postaci hydraulika Mario oraz poruszających się klocków nie miał nic do zaoferowania. Dziś zaś wygląda znacznie gorzej..

Więcej na temat:
Alley Way

Jeden z pierwszych klonów Arkanoida na
konsolę Gameboy nie był niczym wielkim. Oprócz sztandarowej postaci
hydraulika Mario oraz poruszających się klocków nie miał nic do
zaoferowania. Dziś zaś wygląda znacznie gorzej.


GDZIE JEST LUPA?


Dawno, dawno temu, kiedy w Polsce rządził jeszcze generał
Jaruzelski, a w bankach złotówek na dolary nie wymieniano, konsola Gameboy
Classic triumfalnie wkroczyła do domów małych i dużych Japończyków. Wraz z
nią pojawiło się kilkanaście prostych gier, odtwarzających największe
przeboje z 8-bitowych mikrokomputerów oraz pierwszych, bardzo prostych konsol. Super
Mario Land
, Tennis czy Golf biły wówczas
rekordy popularności, a wraz z nimi serca (nielicznych) graczy podbijał Alley
Way
. Była to konwersja popularnego Arkanoida. Gracz
kierował malutką paletką, za pomocą której podbijał piłeczkę. Ta zbijała
wiszące u góry ekranu klocuszki. Zbicie wszystkich znajdujących się na
planszy owocowało przejściem na następny etap. Co 3 poziomy pojawiał się zaś
bonus, w którym klocki tworzące jedną z charakterystycznych dla Nintendo
postaci, np. Mario czy żółwika, należało zbić w z góry określonym
czasie.


Niestety Alley Way nie był i nie jest wielkim programem.
Zabiła go grafika, niedostosowana jeszcze do niewielkiego ekraniku konsoli. Były
to bowiem czasy Wielkiego Eksperymentu. Władze Nintendo dopiero
eksperymentowały ze swym nowym handheldem (tak nazywa się w Stanach
Zjednoczonych konsolę przenośną typu Gameboy, Lynx firmy Atari czy
WonderSwan) i nie wiedziały jeszcze, co jakiej wielkości być powinno. Ano
niestety - w Alley Way piłeczka była zdecydowanie zbyt mała.
Wystarczyło, że ręka lekko zadrżała, samochód wjechał na nierówność
czy oczy zapragnęły sobie mrugnąć, a już znikała z oczu. Fakt, nie latała
zbyt szybko, a jej odbicie było znacznie prostsze niż w późniejszym o kilka
lat Super Breakout, ale dość często gubiła się gdzieś na
planszy. Równie niewielkie były klocki. Parę razy zdarzyło mi się na przykład,
iż nie zauważyłem jednego z nich i ku mojemu zaskoczeniu piłeczka leciała
nie tam, gdzie miałem nadzieję, że poleci. Wszystko to powodowało, że
zabawa w Alley Way robiła się dość uciążliwa i denerwująca.


TROCHĘ INNOWACJI


Zauważyć jednak trzeba, iż autorom gry udało się
zachować ducha oryginału. Co prawda na potrzeby niewielkiego cart'a pomysł Arkanoida
okastrowano, sprowadzając go do poziomu archaicznego Break Out
(brak stworków oraz spadających z nieba baloników z bonusami), jednak parę
innowacji udało się programistom Nintendo do Alley Way
przemycić. Przede wszystkim poziomy tworzą trzyetapowe podgrupy. Za każdym
razem pierwszy etap przedstawia jakąś klasyczną, nieruchomą planszę, drugi
różni się od niego ruchem klocków w lewo (znikają za lewą ścianką
studni, by w tym samym czasie pojawić się po prawej), zaś trzeci - ruchem w dół.
Za każdym razem należy więc przyjąć nieco inną strategię działania i w
nieco inny sposób rozbijać klocki! W grze ukryto też kilka balonikowych bonusów.
Co prawda nie spadają one z góry, a po zbiciu odpowiedniego klocka od razu
uaktywniają się, jednak zabawa jest ta sama. Szybsza piłka, dodatkowe życie
czy krótsza paletka dodają zabawie jeszcze większej ilości emocji. Gra Alley
Way
to dziś zabytek, w czasach Gameboy Advance właściwie niegodny
uwagi. Warto jednak wiedzieć, że kiedyś taka gra trafiła do sklepów. A nuż
ktoś w przyszłości zechce ją nam wcisnąć po raz kolejny?
dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...