Recenzja
- Alias
- PC
Alias
17.10.2004 00:10
Prócz brania udziału w bijatykach, Sidney papuguje Larę Croft i Sama Fishera. Od tej pierwszej zapożycza swoje nowe hobby: bieganie po lokacjach w coraz to nowszych ciuchach, wspinanie się po ścianach i skakanie z półki na półkę. Od amerykańskiego agenta zwija umiejętność skradania się i zachodzenia przeciwników od tyłu. Sidney potrafi też po cichu pełzać, trzymać się w cieniu, wyglądać zza rogu i udawać, że jej nie ma. Dysponuje w dodatku kilkunastoma gadżetami zabranymi jakiemuś niezbyt rozwiniętemu Jamesowi Bondowi. Są wśród nich malutkie kamery, termowizjery, czytniki odcisków palców i minipistoleciki. Broń przedstawiona w grze robi jednak nie najlepsze wrażenie. Nawet potężne strzelby i karabiny mają siłę rażenia równą rzuconej przez dziecko piłeczce ping-pongowej. Z kolei wspomniane gadżety rzadko kiedy się przydają. Dobry pomysł został więc zmarnowany przez lenistwo programistów.
Coś ta panienka taka mało wytapetowana
Gra Alias jest - jak już pisałem - konwersją z konsoli Xbox. Z jednej strony wygląda dobrze, bo i w lokacjach stoi bądź wisi niemało obiektów, pomieszczenia są ciekawie zaprojektowane, a gra świateł wypada nieźle. Z drugiej strony jednak w programie bardzo, ale to bardzo brakuje wygładzeń i nieco lepszych tekstur. W dodatku bohaterka wygląda chwilami jak chudy manekin, który lada chwila połamie się na strzępy. Od Doom 3 bądź Far Cry dzielą tę konwersję lata świetlne, a przecież wymagania sprzętowe ma kosmiczne.
Komu zatem spodoba się gra? Przede wszystkim zatwardziałym fanom takich produkcji jak Enter the Matrix, oczywiście pod warunkiem, że zachwycali się też Catwoman. Zadowoleni powinni być też fani serialu. Cała reszta graczy nic nie straci, omijając ów tytuł z daleka.
Ocena redakcji: jak oceniamy gry
Plusy:
- Dobra licencja
- Niezły scenariusz
- Dużo dobrych pomysłów
Minusy:
- Słaba konwersja
- Marne AI przeciwników
- Liczne błędy
- Nudne bijatyki
- Duże wymagania sprzętowe
