Nie lubimy tzw. odgrzewanych kotletów, ale każdy z nas ma na pewno długą listę tytułów z przeszłości, które chciałby zobaczyć w odświeżonej wersji. Najlepiej jedynie oprawę dostosować do dzisiejszych realiów, resztę zostawić tak, jak było, żeby nie zabić klimatu. Siła sentymentów jest ogromna, a czas skutecznie wymazuje z pamięci wszelkie błędy i niedoróbki, pozostawiając tylko wspomnienie doskonałej zabawy. Tak stało się z Colonization – kolejną produkcją wielkiego wizjonera Sida Meiera, która mimo zastraszającej liczby bugów była uważana przez graczy za jedną z najlepszych strategii w historii. Czy po blisko 15 latach od premiery Sid Meier's Colonization możemy w końcu liczyć na oszlifowanie diamentu?
Już sama nazwa Sid Meier's Civilization IV: Colonization wyjaśnia, że nie mamy do czynienia z produkcją stworzoną od podstaw. Niewątpliwie wzięto również pod uwagę aspekty marketingowe – młodsi gracze nie muszą orientować się, czym była Kolonizacja, ale na pewno znają serię Civilization, a w szczególności jej ostatnią część. Nowa Colonization bazuje na silniku Civ IV, dodano także trochę cywilizacyjnej mechaniki, pozostawiając pierwotną ideę – podbój Nowego Świata. Niestety zabrakło krytycznego spojrzenia na błędy pierwowzoru (Colonization, a nie czwartej Cywilizacji, oczywiście).
Zasady Kolonizacji są niezwykle proste – stając na czele misji jednego z czterech europejskich państw, ruszamy na podbój Nowego Świata. Celem jest założenie kolonii, a w dalszej perspektywie zdobycie niepodległości. Ogólnie mamy to samo co w klasycznej Civilization, z tą różnicą, że zamiast na dominacji globu skupiamy się na opanowaniu jego wycinka (prawdziwego bądź wygenerowanego) i dysponujemy niewielką liczbą mocarstw, co nie oznacza, że gra jest spłycona.
Na samym początku rozgrywki przejmujemy stery okrętu wysłanego przez jedną z europejskich cywilizacji – angielską, hiszpańską, francuską lub niderlandzką. Na pokładzie wieziemy dzielnych osadników, mających za zadanie postawić podwaliny pod opanowanie Nowego Świata. Najlepiej od razu udać się w stronę lądu, nie tracąc czasu na eksplorację mapy i szukanie idealnego miejsca na postawienie pierwszych kroków. Ograniczenie ilości tur w Colonization jest znaczne (jest ich tylko 300 – 1 tura = 1 rok), więc nie warto tracić czasu na błądzenie. W tym momencie nie ma jeszcze powodów do obaw, ale chcąc wygrać, trzeba od razu narzucić reżim działania. Niestety.

