Karta gry
- PC
Painkiller
- Developer: People Can Fly
- Dystrybutor PL: Dobra Gra
- Premiera: Brak danych
- Premiera PL: Brak danych
- Gatunek: Akcja
- PEGI: (A co to?)
Panowie z People Can Fly, na czele z Adrianem Chmielarzem (twórcą Tajemincy Statuetki czy Teenagenta), pracowali nad Painkillerem ponad trzy lata.
dodaj komentarzWideo | 07.09.2009
Galeria | 30.08.2009
Wiadomość | 04.11.2008
Wideo | 01.09.2007
Wiadomość | 11.07.2007
Wiadomość | 05.06.2007
Wiadomość | 20.09.2005
Wiadomość | 26.08.2005
Wiadomość | 14.05.2005
Wiadomość | 12.04.2005
Wiadomość | 10.02.2005
Plik | 28.01.2005
Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut
Pierścionki to pewnie coś takiego jak monety, tyle, że mają większą wartość. Painkiller jest mistrzem w swojej wadze. Do tego polskim. Cieszmy się zatem. Skok ("Ośnieżony most"), choć różnie się kończy, na most z najwyższych olinowań naprawdę mrozi krew, takiego odczucia wysokości nie doświadczy się w żadnej innej grze. Polecam.
Nieprawdopodobna rzecz spotkała polskich programistów z firmy "People Can Fly". Otóż pokazali oni, że Polak potrafi i to nie tylko wykonać, bo to już wiedzieliśmy, ale i na tym dobrze zarobić. Typowa gra z gatunku First Person Shooter, która pogromiła recenzjami słynnego "Doom'a 3" to zasługa właśnie genialnych programistów, którzy miejmy nadzieję nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Wcielamy się w postać człowieka, który z własnej winy stracił żonę w wypadku samochodowym. W Czyśćcu zawarł pakt z Aniołem - poskromi armię Lucyfera, w zamian za to będzie mógł zobaczyć ukochaną w Niebie. Układ prosty, zadanie trudne.
Nie będę rozwodził się nad rozgrywką, gra jest typowym "arcade", ale jedno mogę napisać, ubawiłem się nie lada. Efekty graficzne powalają, fizyka zdumiewa, dźwięk straszy, chore pomysły na oponentów i scenerię wgniatają w siedzenie (szpital psychiatryczny to już mistrzostwo świata, godne mistrzów horrorów). Muzyka.. ach coś pięknego, żadne tam techno dance, tylko najwyższej klasy rock. Słabo wygląda tylko ostateczna walka, jednak gra posiada więcej niż 1 zakończenie, dlatego warto przejść ją na różnych poziomach. Warto też skorzystać z nieoficjalnej opcji (wpisanie przez konsolę poleceń) włączenia pozostawienia "decali" (ciał i amunicji, ale głównie krwi) - tego w innych grach ostatnio brakuje.
Do gry powstał oficjalny dodatek - "Battle Out Of Hell". Technicznie doskonały, jednak czasu starczyło tylko na 10 etapów i jeden filmik. W każdym razie również polecam.
Michał Krzycki
gierka jest super,spokojnie chodzi u mnie na najwyzszych detalach a gram na lapku wiec giera nie ma za duzych wymagan sprzetowych,polecam kazdemu.
Kto mi pomorze gra mi chodzi za szybko ;( ludek sie rusza 100 razy szybciej niz powinien potworki tez ;( pomocy moje gg: 7016921 ;( prosze o pomoc
Painkiller jest świetny, fajni wrogowie, ciekawe poziony i zajefajne bronie, bardzo dobra grafika ; mam do was prośbe do czego słurzą te pierścionki które czsami spotykamy w grze, proszę o odpowiedź :)
Przeszedłem całego 3 razy więc jeśli ktoś ma jakieś problemy(nie może czegoś przejśc)to prosze pisać na moje gg:7909711
PS.Potrafie we wszystkim pomóc.
A ja wiem jak odblokować poziom trudności trauna:
to proste jeśli masz dodatek Battle out of Hell i nie masz zainstalowanego podstawowego painkillera to zainstaluj podstawową wersje a potem Battle out of Hell i bendzie pytanie"Czy chcesz zainstalować dodatek jako rozszerzenie zainstalowanego painkillera"? i zrób tak.jak już zainstalujesz zrub Podpisz Pakt i wybierz Painkiller i jest odblokowany poziom trauna.Proste co?
Chłopie, ty chyba w to nie grałeś albo tylko włączyłeś. Napisałeś suchą i durną recenzję. Anioł wszystko wyjaśnił głównemu bohaterowi dlaczego nie powinen dać się zabić. A po 2 ta gra to fpp dla przyjemności a czepiasz się niewiadomo czego. Oby było na forum takich ludzi jak najmniej dla mnie giera bomba.
Przyciągnęła mnie cena. Odrzuciłem pudełko natychmiast, gdy dowiedziałem się, że to gra polska. Nie wróżyło to niczego dobrego. I rzeczywiście – „dla mało wymagających”, he he. Jednym słowem, przerost formy nad treścią. I najważniejsze, o czym chyba autorzy gry nie pomyśleli – czy przyjemnie się gra, będąc „nieśmiertelnym”, – bo przecież bohater już nie żyje, nie można go zabić drugi raz? Dlaczego więc mamy się „bać” przeciwników i po co taki arsenał, wystarczy kawałek kija, którym można przeciwnika „zatłuc”. Trwa to tylko trochę dłużej niż strzał z shotguna, ale, przypominam, przeciwnicy nie mogą nas „zabić” (a może mogą? Ale to bez sensu…).
Aby się zalogować, musisz posiadać konto WP.
Proszę czekać - ładowanie treści...