Karta gry
- PC
- PS2
Fahrenheit
- Developer: Quantic Dream
- Dystrybutor PL: LEM
- Premiera: 2005-09-16
- Premiera PL: 2005-10-28
- Gatunek: Przygodowa
- PEGI: (A co to?)
Życie składa się z tysięcy wyborów i najnowsza produkcja enigmatycznej grupy Quantic Dream przypomina o tym na każdym kroku. Ta gra dwojga imion – w Stanach Zjednoczonych znana jako Indigo Prophecy, zaś wszędzie indziej jako Fahrenheit – zabiera Cię w szaloną podróż po najgłębszych zakamarkach ludzkiej podświadomości, niejednokrotnie wystawiając na ciężkie próby zarówno Twoje nerwy, jak...
komentarze: 2
Według większości szarych użytkowników myszki i klawiatury (tudzież pada), przygodówki umarły. Czy przygodówki powinny być wpisane na listę zagrożonych gatunków?
Recenzja | 22.06.2007
Artykuł | 07.04.2006
Recenzja | 10.10.2005
Artykuł | 21.12.2002
Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut
Świetna gra! Bardzo podobał mi się dynamiczny sposób rozgrywki i "filmowość" gry. To jedna z tych gier, które wciągają od pierwszych minut :D
Opinia. Gra na pierwszy rzut oka idealna niezwykle ciekawa, fabuła "majster sztyk" wciąga i pochłania człowieka całkowicie, ma się ochotę przejść grę jednym tchem, interesujący bohaterowie a wiem co mówię go gram parę ładnych lat i na PC i na PS2 więc poznałem kilkoro ciekawych wirtualnych postaci. Soundtrack klimatyczny i niezwykle ciekawy, interesujący sposób prowadzenia rozrywki i atrakcyjna cena można by było powiedzieć jednym tchem i na głos ideał i tu należy ściszyć głos bo ideału niema i FAHRENHEIT też nim nie jest "a dla czemu a dla temu że" :) jak większość gier nie obyło się bez momentów wyprowadzających gracza z równowagi np. sekwencja wciskania przycisków na klawiaturze (przód tył) w czasie akcji pozostawia wiele do życzenia zdarza się że z nie wyjaśnionych przy czym nie wchodzi albo trwa tak długo że dłoń denerwuje do tego często przeplata się z koniecznością sekwencyjnego wciskania klawiszy (strzałek) oraz numerycznych (jednocześnie) powodując że nie zawsze uda nam się scenę rozegrać tak jak trzeba a pomyłka jest nieodwracalna no chyba że giniemy ale czasem fabuła ulega zmianie i klops. I to co mnie osobiście wkurza najbardziej powrót do przeszłości głównego bohatera gdzie jako dziecko wykonujemy misje niczym w Metal Gear Solid ale powiedzmy sobie szczerze to nie ta gra !!! i bohater tak nie umie !!! co może popsuć zabawę gdy zatrzymujemy się na dużej przez jakaś pierdołkę i jeszcze manewrowanie myszką podczas wchodzenia np. na drabinę jest po prostu śmieszne i nieprecyzyjne jeden błąd a bohater spada i to nawet gdy jest 30 cm. nad ziemią :) ląduje na plecach jakby spadł z 3 -go piętra :) no cóż ci co grali wiedzą o co chodzi ci co nie grali niech spróbują bo po za tym gra jest fascynująca ja przeszedłem ja kilka razy i nie żałuje tych chwil ale szkoda że są takie głupie momenty bo to głupie "błędy" i tyle nie wiem "dla czemu" nie można było zrobić suuuper gry mimo że było się o krok od tego.
pomóżcie mi pliss mam problem w tym banku z tymi robalami - wciskam klawisze kolejne a caly czas mnie zabijaja robale jak to przejsc ??
Nie da rady tego obejść, walcz do skutku, w końcu nabieresz wprawy i uznasz, że była to błachostka :)
Dla ułatwienia możesz podpiąć pada i na nim spróbować.
pomóżcie mi pliss mam problem w tym banku z tymi robalami - wciskam klawisze kolejne a caly czas mnie zabijaja robale jak to przejsc ??
mam 20 lat lubie grac w gry ale ta choc grafiki nie ma babowej naprawde robi wrazenie. Zupelnie jak film. Polecam kazdemu kto choc na chwile zaciekawil sie ta gra nie mozna jej przegapic trzeba w nia zagrac a gwarantuje ze przejdziesz ja cala bo strasznie wciaga!!!!! Rany jak ja bym chcial wiecej takich genialnych gier!!!
Dziwne, bo w grze są 4 godziny dialogów i 250 minut wstawek.
Grałem i jest rewelacyjny. Wciagająca fabuła, niespodziewane zwroty akcji i wszystko czego dusza zapragnie. Jest to połączenie Matrixa, Constantina i Z archiwum X. Mnie zajeła okolo 6 godzin, aby ja przejsc. POLECAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W roku 99' młody i uroczy Maria Keppler przeżył swoją największą przygodę, która na zawsze zmieniła jego życie. Wszystko zaczęło się od tego, że pewien tajemniczy blondyn poprosił go o pomoc w roziązaniu nietypowej dosyć sytuacji. Nazywam się Maria, i możecie mi wierzyć albo nie... byłem w miejscach w które większość z Was nie wierzy, poznałem ludzi których zdaniem wiekszości z Was nie ma... przygoda była dziwna i niebagatelna, gra nazywała się Omikron, a jej pomysłodawcą był David Cage. Doskonała grafika, niezła fabuła i muzyka Davida Bowie.... któryś z tych czynników musi działać... na mnie zadziałał David Bowie... rok później zacząłem męczyć utwory z płyty Hours... Bowiego (Utwory ze ścieżki do Omikrona)... 2 lata póxniej zacząłem śpiewać na scenie... a dzisiaj, co tu ukrywać....jestem gwiazdą światowego szołbiznesu ;) Nagle mozolnie zaczynają docierać do mnie informacje o nowej przygodzie Cage'a. Wedle filozofii Murphy'ego- pomyślałem sobie, usilnie próbując wygrzebać z szarych zakątków mojej krótkiej, lacz głębokiej pamięci owo trudne obcojęzyczne nazwisko na M.- skoro mnich-mentor Cage sprawił, że gdy przeszedłem Omikron stałem się fanem Davida Bowie, to gdy przeżyję następną przygode spod jego pióra, wówczas Bowie stanie sie moim fanem...d***... Bowie cały czas rwie włosy z głowy i wywija stanikami na koncertach Pet Shop Boys. Czas jednak niecofliwym bywa... grę przeszedłem i rad byłbym troche o niej opowiedzieć. Na samym początku rozgrywki (Tutorial) David Cage osobiście uderza w uczucia spragnionych przygód licealistów dokładnie tym samym stwierdzeniem co w Omikronie..."Wkraczasz w prawdziwe życie"... zabrakło tylko "Jeśli popełnisz błąd, musisz ponieść jego konsekwencje". Potem wdrażani jesteśmy w tajemniczą historię... Tak jak każda prawdziwa przygoda, tak i ta rozpoczyna się w kiblu. Nie chcę Wam zdradzać fabuły, bo to ona jest kwintesencją tej gry i każdy najlichszy nawet domysł o tym co za chwilę sie wydarzy popsuc może zabawę. Jako siódma woda po goebelsie moja faszystowska rządza porządkowania spraw każe podzielić mi tę jakże długa i nie na temat do tej pory wypowiedź na kilka ważnych podpunktów.
1. Grafika: Strona wizualna Fahrenheit'a nie powala na kolana... jest bardzo ładna ale odrobine toporna... troche jak FSO 1500...które w przeciwieństwie do grafiki Fahrenheit'a nie jest nawet ładne. Perfekcyjnie dopracowaną wydaje się być w grze dynamika postaci, które poruszają sie z gracją godną najprzystojniejszych z ministrów. W przeciwieństwie do Omikrona nie ma tu pypciów typu wzajemne wkładanie sobie reki do głowy, kręcenia rękami o 360 stopni w każdym z możliwych kierunków świata. Jest natomiast para z geby, namiętne trzepanie rzesami i krecenie tyłkiem. Najbardziej przykuwającą moją uwagę było to, że pewna z Afropostaci w grze porusza się nawet w rytm funkowej muzyki w tle... robi to fajne wrażenie... człowiek czuje się wtedy jak wtedy gdy idzie z łokmenem na uszach prosto z pozytywnych wyników z najgorszego z beznadziejnych egzaminów... lub jak ten wychudzony wypłosz na teledysku Bitter Sweet Symphony. Jeżeli chodzi o artystyczne podejście do wizualnej strony gry to w porównaniu do Omikrona nie ma go w ogóle. Lokacji jest dość dużo, ale żadna z nich nie mogła by być inspiracją nawet dla projektanta filharmonii łódzkiej, pałacu kultury, czy innych przybytków architektury współczesnej, która w żaden sposób nie nawiązuje do niczego...bida. To samo z wnetrzami... nuda, banał, nie ma stylu, nie ma pomysłu... nie bedzie napiwku. Ostatnie dwa zdania możecie potraktowac jako zboczenie architekta i na "3" o nich zapomnieć... 1...2...3. Na modzie znam się tak sobie, ale nie znajdziecie tu ekscentrycznych kreacji z Omikrona. swetry, dżinsy, marynarki, sutanny i prawie futurystyczne mundury policyjne... Mam wrażenie, że przy Fahrenheicie siedziało troche mniej młodych artystów z pomysłami niż przy Omikronie. Jeżeli denerwują Was moje ciągłe nawiązania do pierwszej opowieści Cage'a... to znaczy, ze w nią nie graliście... a za to WY powinniście przepraszać :)
2. Świat: Świata w Fahrenheicie zwiedzimy tyle, ile raczył nam pokazać nam autor. Oprócz pobuszowania po mieszkaniach kilku z postaci, możliwości pogrania na gitarze elektrycznej (co do postaci bankiera Lucasa pasuje jak zeznanie podatkowe do gwiazdy rocka). Telewizor włączamy wtedy, kiedy chce tego David Cage, Muzykę (z wyjątkiem mieszkania Lucasa) wybiera nam David Cage... ogólnie david Cage rządzi.
3. Rozgrywka. Gra jest liniowa... kilkuliniowa, ale zawsze liniowa. Nie zabolało mnie to bardzo, bo czasami lubie, gdy ktoś poprowadzi mnie za rączkę. Alternatywy sa. Niektóre mają wpływ na rozgrywkę, niektóre nie. Gra polega przede wszystkim na prowadzeniu rozmów wybierając słowa kluczowe z menu... co momentami bywa drażniące... bo na przykład do wyboru mamy opcję "Janek Baranek" po czym mając na myśli zapytanie czy rzeczony Janek Baranek jest skłonny do morderstwa, podczas gdy po kliknięciu bohater pyta: "Czy to prawda, że Janek Baranek jest g***em i jeździł na rowerze w stanie udowodnionej mu nietrzeźwości?" nie jest to jednak problem nie do zapomnienia. Drugi tryb w jakim przyjdzie nam pokonywać kolejne etapy, to tryb refleksowo-fizycznie upadlający. Pamiętacie automaty, w których trzeba deptać pola które się zaświeca? Na tym to polega. Jak się uda, to pohater robi matrixowy unik na prawo przez lewą noge unikając kolizji z nadlatującą lodówką, jak nie robi dokładnie to samo nie unikając kolizji z pedzącym aparatem telefonicznym. Trzeci tryb to jak najszybsze przyciskanie prawego i lewego kursora na przemian. Wszystkie te trzy tryby tworza stworzoną, lub nazwaną tylko przez Cage grę typu Interactive Drama, czyli filmu w którym bierzemy udział.
4. Fabuła. Fabuła Fahrenheit jest na początku niesamowicie wciągająca.... jest lepsza niż w Omikronie. Nie przypominam sobie momentu, który zirytował mnie bardziej niż wyniki ostatnich wyborów. Jest jeden moment w którym złapałem się za czoło ze stosownym przyklaśnięciem... jest to fraza "ajlawju" wypowiedziana przez jedną z postaci, lecz nie jestem pewien czy wynika ona z mojej wrodzonej nieczułości, czy z tego, że owemu przyklaśnięciu towarzyszył odgłos powietrza obijającego się między ściankawi wewnętrznej strony mojej czaszki. Wielkich wpadek nie ma. Jak na grę, pod względem fabuły Fahrenheit stawiam na pierwszym miejscu... nie chciałbym jednak znaleźć sie kiedykolwiek w kinie na filmie o tym samym scenariuszu... Ale same moje dywagacje na temat tego, że można by zrobić film na podstawie gry przygodowej powinny być dla Cage'a ogromnym komplementem... póki co czekam na następną grę.
5. Dźwięk+ Muzyka. Dźwięk jest w porządku. Wszystko brzmi tak jak powinno. Głosy pasują do postaci, narracja w języku angielskim jest bardzo dobra, w niemieckim też niezła, w hiszpańskim jednak trochę sztuczna. Muszyka... heh... mam pisać jak długo płakałem, że nie ma Davida Bowie?...lepiej nie, bo do tej pory mam opuchnięte oczy. Muzyka, której słuchał główny bohater Lucas to dla mnie muzyka niezrozumiała (zespół nazywa się Theory of a Deadman)... mam jednak mnóstwo znajomych fanów Limp Bizkit etp., którzy byli by zachwyceni muzycznym gustem Lucasa. Druga Bohaterka słucha czilałtu... dany był nam przez ojca Cage'a niestety jeden tylko utwór pt. "Sandpaper Kisses" Martiny topley-Bird. Pasuje do postaci seksownej pani detektyw przechadzającej się w stringach po sypialni. No i w końcu mój afroulubieniec Tyler, który słucha muzyki najbliższej ostatnio memu uchu... aż mi wstyd, ale nie jestem w stanie rozpoznac wykonawców muzyki, którą Miles puszcza sobie na winylach w mieszkaniu, brzmi jednak jak James Brown, Joe Tex i Dyke And The Blazers. Super... mocne uderzenie. Muzyka pojawiająca się w tle to symfoniczno-elektroniczne kawałki pasujące do klimatu gry.
Podsumowanie. Grajcie ludzie we farenheita. Dobra gra je to. Pamiętać trzeba, że nie jest to jednak przygodówka... jest to ekscentryczny pomysł na gry nowej generacji nazwany wzniośle Interactive Drama. Grę da się przejść w 4 dni sesji egzaminacyjnej. Fuzja między filmem a grą. Jeżeli chcecie traktowac Fahrenheita tylko jako grę, to pograjcie w Bombermana, albo Blockout (ew. Tetris 3d), jeżeli traktowac chcecie jako film to idźcie do tej wypożyczalni video na rogu co do niej nikt nie chodzi i weźcie film spod plakietki mega-hit (Video, nie DVD). David Cage jest w połowie drogi do połączenia techniki komputerowej ze sztuką filmową.... skończy chłopak sześćdziesiątke to zrobi grę, którą ocenię 10/10 pkt. Fahrenheit'a oceniam 9/11.Sedecznie polecając mimo marudzeń powyżej opisana grę przepraszam Was filutki moje za błędy stylistyczne i ortograficzne które ew. popełniłem... godzina już wczesna...Kocham Was, do zobaczenia przy następnym przejściu. ;)... chiba się narąbałem...yp...
Zapomnnialem dodac, ze gra ma swietna fabule!!! Muzyka tez jest swietna, buduje atmosfere podczas rozgrywki!!!
Polecam ja kazdemu!
Fahrenheit to najlepsza gra, w jaka gralem!!! Niesamowity klimat!!! Pierwszy raz tak bardzo utozsamilem sie z kierowana przeze mnie postacia (Lucas)!!! Smutno mi bylo gdy ja skonczylem :/ Szkoda ze ta gra nie jest dluzsza :/ Tak lubie ta gre ze przeszedlem ja juz 2 razy, kto wie moze przejde i trzeci raz??
Pozdrawiam wszystkich
Aby się zalogować, musisz posiadać konto WP.
Proszę czekać - ładowanie treści...