Parę tygodni temu na moje biurko trafiła wczesna wersja gry Colin McRae Rally 2005, najnowszej rajdówki tworzonej przez Mistrzów Kodu. Gra nie została jeszcze ukończona, więc wypadało jedynie opisać pierwsze wrażenia, po kontakcie z nią. Były one jak najbardziej pozytywne. Teraz na biureczku leży pudełko w ostateczną wersją nowego Colina na PS2. Gram w te wyścigi już od jakiegoś czasu, mogę więc podzielić się z Wami świeżymi wrażeniami i opisać co zmieniło się od czasów bety.
Colin McRae Rally 2005 oferuje nam trzy główne tryby zabawy, z których najważniejsze są dwa. Mamy więc Challenges, Championship oraz nowy tryb Kariery. Brakuje natomiast trybu Arcade, dostępnego wcześniej w wersji beta.
Challenges to opcja, w której możemy przejechać jeden z wybranych odcinków, ścigając się z własnym cieniem. Jednak Time Trial to nie wszystko co możemy zrobić. Challenges oferuje ponadto tryb gry wieloosobowej na jednej konsoli i poprzez Internet oraz rozgrywkę po LAN'ie. Miałem okazję sprawdzić ten ostatni i choć połączone zostały tylko dwie konsole, to zabawa była naprawdę znakomita.
Championship to tryb pozwalający wejść w skórę samego Colina i wziąć udział w szeregu następujących po sobie rajdów. Tutaj liczą się osiągane czasy, które są następnie sumowane po każdym z etapów. Zwycięstwa nie są punktowane, a więc jedynym zadaniem jest dojechanie jak najszybciej do mety. Nie jest to łatwe, zwłaszcza wozami z napędem na obie osie. Co kilka etapów trafiamy do strefy serwisowej, gdzie możemy naprawić uszkodzenia, lub też podregulować nastawy zawieszenia, hamulców, itp. Jeśli chcemy osiągać dobre wyniki, grzebanie w ustawieniach wozu jest podstawą. Niestety jest to opcja dla bardziej zaawansowanych graczy, choć i nowicjusze powinni sobie poradzić. Służy do tego tzw. Shakedown. Jest to test pozwalający sprawdzić na trasie, jakie efekty przynoszą wprowadzone zmiany.
Po skończeniu każdego z rajdów przenoszeni jesteśmy do tzw. testów. Tutaj możemy wziąć udział w testowaniu nowych części, które następnie zostaną do naszego samochodu zamontowane. Testy są bardzo proste i np. sprawdzenie nowych ceramicznych hamulców, polega na przejechaniu pewnego odcinka w limicie czasu. Natomiast test silnika, to utrzymywanie określonych obrotów na każdym biegu.
Nie powiedziałbym, że wpływa to na zachowanie realizmu, bo takie upgrade'y przypominają nieco gry zręcznościowe, w których kierowany obiekt z czasem staje się coraz lepszy. Zwłaszcza że w czasie normalnych mistrzostw nie można wprowadzać do pojazdów choćby najmniejszych nawet innowacji. Tutaj zaś, bez żadnych konsekwencji, otrzymujemy lepsze silniki, skrzynie biegów, hamulce czy wydechy. Autorzy w tym przypadku nieco przegięli.
Najciekawszym z trybów gry jest z pewnością wspomniana wcześniej kariera. Zaczynamy jako początkujący kierowca z ambicjami zostania najlepszym rajdowcem świata. Dostajemy samochód i wyruszamy na rajdowe trasy całego świata. Cóż, tryb ten opcjami również przypomina arcadówkę. Każdy wyścig podzielony jest na klasy (jest ich 23), np. 2WD Gold Series, Beetle Rsi Altantic Series, 4WD Grade II Pacific Rim Challenge. Oznacza to mniej więcej tyle, że nie możemy wziąć udziału w kolejnej serii, nie tylko nie posiadając odpowiedniego samochodu, ale również nie mając odpowiedniej ilości punktów w rankingu. Część wyścigów oferuje jednak możliwość odblokowania kolejnego pojazdu, więc musimy niejako przechodzić dalsze serie po kolei, nie zaś tak jak sobie życzymy.

