Posiadacze kierownic będą zachwyceni – świetny widok z kokpitu i fotela kierowcy zapewnia dodatkowe wrażenia. Pozostałe kamery (zza pojazdu, ze zderzaka) w zupełności wystarczają do jazdy, podobnie jak klawiatura do sterowania. Nie polecam natomiast gry na padzie. O ile w Need For Speeda na tym kontrolerze gra się bardzo dobrze, to w Colinie nie sprawdza się on zupełnie. Jest to jednak zdecydowanie inna półka, jeśli chodzi o realizm. Chętnie bym pominął ten fakt, ale niestety z obowiązku wspomnę, że czar nieco pryska przy oglądaniu powtórek. Nie widać tego podczas samej jazdy, ale już oglądając replay’e, da się zauważyć, że wozy czasem nierealistycznie „ślizgają” się po nawierzchni. Ten element jest bolączką serii od drugiej edycji i nawet tutaj nie udało się zmienić sytuacji. Nikomu to nie przeszkadza, bo ważne, że w trakcie jazdy wszystko wygląda jak należy, ale niesmak pozostaje.
Jako że nie samymi widokami człowiek żyje, muszę pochwalić również oprawę audio. Przede wszystkim dźwięk silników – każdy pojazd brzmi inaczej i założę się, że identyczne jak w rzeczywistości. A bywają przecież gry wyścigowe, w których auta „ryczą” jak stary odkurzacz. Tutaj to się nie zdarza i wsłuchiwanie się w pracę setek koni mechanicznych to czysta przyjemność. Dobrze wypada też muzyka – nie jest nachalna, a co za tym idzie, nie męczy.

