Jedną z najbardziej znanych gier koncernu Electronic Arts jest bez wątpienia seria Battlefield. Ta wieloosobowa strzelanka doczekała się już dwóch części, kilku dodatków, a ostatnio również wersji konsolowej. Nosi ona tytuł Battlefield 2: Modern Combat i ukazała się na konsole stacjonarne, jak również przenośne. Do naszej redakcji zawitała wersja na PlayStation 2.
W Battlefielda gram od początku, a więc od wersji 1942 poprzez kolejne dodatki, mnóstwo modyfikacji, aż do Battlefield 2. Sądziłem więc, że Battlefield: Modern Combat będzie zbliżone do wersji wydanej na komputery osobiste. Niestety nie. Byłem tym na początku trochę rozczarowany, ponieważ Modern Combat bardziej przypomina zabawę w Full Spectrum Warriors, niż dynamiczną strzelankę, jaką niewątpliwe jest Battlefield.
Zacznę jednak od samego początku, by powoli wprowadzić Was w temat. Fabuła Modern Combat opiera się na fikcyjnym konflikcie, jaki ma miejsce w Kazachstanie, kontrolowanym przez rosyjskie siły zbrojne. By ugasić ognisko zapalne, na miejsce zostają wysłane siły amerykańskie oraz Narodów Zjednoczonych, które mają tam zaprowadzić porządek. Jakby tego było mało, do akcji wkraczają Chiny, jeszcze bardziej komplikując sytuację. Czeka nas więc szereg misji bojowych, podczas których będziemy atakować miasteczka, bronić ich przed najeźdźcą i bardzo dużo strzelać.
Gra, podobnie jak komputerowy odpowiednik, posiada tryb singleplayer oraz multiplayer. Ten drugi omówię nieco później, na razie zajmę się pierwszym. Kampania dla jednego gracza składa się z szeregu misji, w których mamy do wykonania określone cele. Wiecie zapewne, że w przypadku wersji na PC jest możliwość wyboru specjalizacji naszej postaci, by dalej jako np. medyk, wspomagać nasze oddziały. Tu nie przewidziano czegoś takiego, choć specjalizacje pozostawiono. Gracz nie może jednak wybrać żadnej z nich. Zastosowano natomiast inne rozwiązanie, mianowicie możliwość objęcia kontroli nad dowolnym żołnierzem. To nie pomyłka. Możemy przełączać się pomiędzy nimi podczas zabawy. Co prawda chwilę trwało, zanim zorientowałem się, jak można to robić (zwłaszcza że atakowały mnie czołgi, a nie miałem pojęcia jak je zniszczyć), ale później już swobodnie przeskakiwałem z jednej postaci do drugiej, jeśli zaszła taka konieczność.
Samo przełączanie się rozwiązano w interesujący sposób. Nie ma żadnego menu, pozwalającego wybrać konkretnego żołnierza. Jedyne co można zrobić, to nakierować się na ikonę danego wojaka (ikony oznaczają specjalizację, o czym za chwilę), a następnie wcisnąć przycisk pada. Następuje po tym dziwna scenka szybkiego przybliżania obrazu i po chwili wskakujemy w inne ciało. Przeżycie wręcz mistyczne, sprawiające bardzo dziwne wrażenie. Na szczęście można się do tego przyzwyczaić.
Autorzy przygotowali pięć klas postaci: inżynier, special ops, support (medyk), assault oraz snajper. Każda z nich dysponuje inną bronią, inne jest również jej przeznaczenie. Jak już wcześniej wspomniałem, nie ma możliwości wyboru klasy na początku misji, ale możemy skorzystać w danej chwili z każdej z nich, o ile znajduje się w zasięgu wzroku. Postacie nie mają swoich określonych zadań, choć najlepiej spisują się w tym, do czego zostały stworzone. Tak więc snajper może znaleźć się w ogniu walki, ale swą pełną efektywność osiąga dopiero wtedy, gdy znajduje się w dobrze ukrytym miejscu i ma przed sobą widok na pole walki, co pozwala mu zdejmować wroga jednego po drugim. Warto wiedzieć, że pełnię swych możliwości klasy postaci osiągają dopiero po pewnym czasie, ponieważ na początku autorzy postanowili zablokować dodatkowe akcesoria (np. snajper ma coś w rodzaju detektora wykrywającego cele), a także lepszą broń. Special Ops po jakimś czasie dostaje granatnik do karabinu, dochodzą też granaty, itp.
Jako że klasy można zmieniać w zależności od potrzeb, stworzono specjalny system je identyfikujący. Nad każdym z wojaków widnieje ikonka obrazująca jego specjalność. Jeśli więc potrzebujemy snajpera, szukamy ikony z celownikiem, a gdy chcemy komandosa, ikony z zygzakiem. System jest prosty i łatwo się nauczyć rozpoznawania poszczególnych ikon. Piktogramy ponadto ułatwiają przełączanie się pomiędzy postaciami, bo są widoczne z daleka i znajdują się w pewnej wysokości nad żołnierzem, a więc nawet jeśli ten znajduje się za jakąś przeszkodą, nie przeszkadza to wskoczyć w jego skórę.

