Gdzie podziały się te czasy, gdy męstwo i honor były najbardziej cenionymi i pożądanymi cechami mężczyzny? Teraz męskość kojarzy się z podbudowanymi sterydami mięśniami, a słowo "honor" zupełnie się zdewaluowało. Mało która kobieta ma swojego rycerza (niegdyś rycerz mógł służyć swej pani nawet wtedy, gdy była mężatką), nie uświadczymy już także walk ze złotymi smokami. A może jednak? Czasy, w których ludzie mieszkali w targanych przeciągami zamkach bądź skromnych wiejskich lepiankach dawno już minęły, za to technika niewątpliwie przewyższyła najśmielsze oczekiwania ludzi tamtych czasów. I to właśnie dzięki niej możemy cofnąć się do epoki rycerza w srebrnej zbroi i uwięzionej w wieży księżniczki. A to wszystko dzięki świeżutkiemu produktowi
Cryo - Arthur`s Knights (Rycerze Króla Artura).
Gra, która zawarta została na 3 płytach, zaczyna się bardzo ciekawie. Nie dość bowiem, że ilość płyt jest dość znacząca (choć do mojej ukochanej ośmiopłytowej Black Dahlii jeszcze daleko), to na samym początku rozgrywki przyjdzie graczowi wybrać postać, którą będzie chciał kierować. Wybierać można spośród dwóch opcji. Jedną z nich jest wojownik Bradwen, wychowany w tradycji celtyckiej, drugą zaś postać paladyna Bradwena, przykładnego chrześcijanina. Jakikolwiek by jednak nie był, wybór jest on jedynie pretekstem do przedstawienia przygód dzielnego Bradwena i jego walki o zdjęcie klątwy z rodu. Wybór nie ma również wpływu na zakończenie gry, a jedynie na jej przebieg.
Trzeba przyznać, że historia, której uczestnikiem staje się gracz, jest niezwykle ciekawa i (wreszcie!) bardzo wciągająca. Starczy nam już przygodówek, w których wszystko jest banalnie proste i oczywiste. Historia rozpoczyna się, gdy Bradwen zostaje koronowany na króla Artebatow i odkrywa, że na jego rodzie ciąży klątwa, a zdjąć ją może jedynie Biały Jeleń...
Grafika w Arthur`s Knights jest całkiem ładną i godną wspomnienia częścią gry. Nie mam wątpliwości co do tego, że stworzenie tak przyjemnej dla oka grafiki, która ładnie wygląda i bez akceleracji (pomimo tego, że na pudełku, w wymaganiach minimalnych widnieje dopałka z min. 8 MB Ramu) wymagało wiele zachodu. W opcjach gry dostępne są dwie rozdzielczości, największą możliwą jest 800x600.
Sterowanie natomiast było dla mnie przez długi czas jedną wielką zagadką. Za pomocą myszki można było prowadzić rozmowę, wywoływać schowek i wybierać przedmioty (sterowanie typu point&click), ale za żadne skarby nie można było się ruszać. Nie wiem jak wpadłam na pomysł użycia klawiatury... Nie przyszło mi do głowy, aby jedne czynności wykonywać myszką, a inne klawiaturą. To trochę kłopotliwy i rzadko spotykany system sterowania. Tak czy inaczej bohaterem poruszamy się za pomocą kursorów, akcje wywołuje się poprzez naciśnięcie spacji, a cała reszta należy do myszki.
W grach z tego typu grafiką często problemem jest praca kamery. Tu nie nastręczała ona większych kłopotów, poza tym, że mogłaby czasem znajdować się bliżej postaci. Chwilami nie wiedziałam, czy stoję już w odpowiedniej odległości od przedmiotu, z którym związana była dana czynność.
Podróże Bradwena odbywają się w dość typowy dla przygodówek sposób - poprzez wskazywanie obrazu żądanego miejsca. Bradwen porusza się konno, często jednak daną lokację zwiedza pieszo, bowiem tylko tak może np. rozmawiać z napotkanymi osobami. Podczas takich właśnie rozmów uzyskuje informacje, które później może wykorzystać. Zdarza się również, że będzie mógł walczyć z człowiekiem, który stanie na jego drodze. Tak - mógł, a nie musiał, bo zamiast walki można wybrać rozmowę i załatwić sprawy w inny sposób.
Spolszczenie gry nie jest całkowite - i bardzo dobrze, tym bardziej, że sama fabuła zawiera elementy edukacyjne. Nie dość więc, że gracz zaczerpnie odrobinę historycznej wiedzy, to może i rozwinie swe zdolności lingwistyczne. Wracając do samej organizacji spolszczenia, bohaterowie, tak jak i w oryginale, mówią po angielsku, a po prawej stronie ekranu pojawia się tłumaczenie.
Zlokalizowane zostało również menu, tak aby nie mieli z nim problemu gracze nie znający języka angielskiego. Dla niektórych tłumaczenie częściowe to niedogodność, gdyż cały czas trzeba skupiać się na czytanym tekście, jednak moim zdaniem jakakolwiek forma kontaktu z językiem angielskim (tak niezbędnym w obecnych czasach) jest warta uwagi.
Arthur`s Knights to godna polecenia przygodówka, w którą powinien zagrać każdy fan tego gatunku, nie tylko po to, aby dobrze się bawić, lecz również w celu poznania celtyckiej kultury i dziejów. Główne atuty produktu, czyli ciekawa i wciągająca fabuła, oraz dwie zupełnie różne drogi prowadzące do rozwiązania sprawiają, że zdobędzie on niejednego miłośnika.
{ PC }Arthur's Knights II: The Secret of Merlin
Gdzie podziały się te czasy, gdy męstwo i honor były najbardziej cenionymi i pożądanymi cechami mężczyzny? Teraz męskość kojarzy się z podbudowanymi sterydami mięśniami, a słowo "honor" zupełnie się zdewaluowało. Mało która kobieta ma swojego rycerza (niegdyś rycerz mógł służyć swej pani nawet wtedy, gdy była mężatką), nie uświadczymy już także walk ze złotymi smokami. A może jednak? Czasy, w których ludzie mieszkali w targanych przeciągami zamkach bądź skromnych wiejskich lepiankach dawno już minęły, za to technika niewątpliwie przewyższyła najśmielsze oczekiwania ludzi tamtych czasów.
recenzja
Recenzje
Arthur's Knights II: The Secret of Merlin
Devi | 03 maja 2002Rekomendacja
Opinie: dodaj swoją opinię
Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!
Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut
Masz swoje zdanie? Przedstaw je!
Więcej różnych opini i komentarzy znajdziesz na forum.wp.pl

