Niedawna premiera Wojny światów raz jeszcze przypomniała widzom, jak szalenie szablonowo filmowi scenarzyści postrzegają kosmitów. Dzieło H.G. Wellsa, na którym bazował Spielberg, jest i tak niezwykle oryginalne w porównaniu do telewizyjnej papki, jaką Hollywood raczy nas na co dzień. Najeźdźcy zostają bowiem powstrzymani bez udziału laserowych dział i pocisków przenoszących głowice nuklearne. Giną za to od... tego jednak nie zdradzę, by nie zepsuć kinomanom zabawy. Dość powiedzieć, że w współczesnym kinie science fiction owo fiction wypada równie blado co science.
A gry? Cóż, kiedyś uchodziły za narzędzie wizjonerów. Umożliwiały stworzenie oryginalnych światów bez potrzeby schlebiania plebejskim gustom tzw. publiczki. Dziś, gdy produkcja przeciętnej gry kosztuje wiele milionów dolarów, a pracują przy nich gwiazdy pokroju Davida Duchovny'ego, liczy się przede wszystkim masowy odbiorca. Nic więc dziwnego, że z ambitnej produkcji science-fiction, jaką miał być Area 51, powstał dość prostacki shooter, o którym za rok mało kto będzie pamiętał.
Akcja programu toczy się na terenie słynnej bazy wojskowej Area 51, leżącej na północ od Las Vegas. Wszystko zahacza jednak o Roswell - zaraz po wojnie spadł tam statek kosmiczny. Jego szczątki dostały się w ręce rządowych naukowców. Oficjalną bajkę o balonie meteorologicznym kupili niemal wszyscy ludzie, nie licząc bandy prymitywów bełkoczących coś o kontaktach z pozaziemskimi cywilizacjami. Tymczasem prowadzone w Area 51 badania nad technologiami wykorzystanymi do jego stworzenia doprowadziły ludzi do spotkania z kosmitami... twarzą w twarz. Coś jednak musiało pójść nie tak!
Gracz wciela się w członka ekipy zajmującej się usuwaniem niebezpiecznych substancji, niejakiego Ethana Cole'a (skojarzenia z Mission: Impossible same się nasuwają). Gość przybywa wraz z oddziałem do obszaru 51, by zneutralizować zagrożenie zakażeniem wirusem, który wymknął się z laboratorium. Facet zagłębia w świat tajemniczych fabryk, podziemnych baz i niekończących się korytarzy. Wkrótce później odkrywa, że eksperymentem zainteresowali się też kosmici.


Clans