{ GBA }Advance Wars 2: Black Hole Rising

8.8 Warta uwagi

Skop tyłki siłom Black Hole i zostań wyzwolicielem. Advance Wars 2 Ci to umożliwi.
recenzja

Inne platformy:

Recenzje

Advance Wars 2: Black Hole Rising

Johnny | 05 sierpnia 2003

Istnieje wiele strategii, lepszych i gorszych, stworzonych na wszelkie możliwe platformy i systemy. Kwestią czasu było pojawienie się ich na ręczne konsole. Jakiś czas temu na GBA wydana została gra pt. Advance Wars. Tytuł zebrał bardzo pozytywne oceny od graczy i stał się, obok Tactics Ogre, obowiązkową pozycją konsolowego stratega. Teraz na konsolę GameBoy Advance zawitała druga część Advance Wars, kontynuująca chlubny, wysoki poziom jakościowy swojej poprzedniczki.

W grze opatrzonej numerkiem i podtytułem Black Hole Rising zachowano znane z poprzedniczki postacie, zmieniono oczywiście fabułę i ulepszono dotychczasowe rozwiązania. Dodano także nowe jednostki, z myślą „im więcej, tym lepiej”. Zazwyczaj na przekór temu stwierdzeniu stawało inne powiedzenie „Co dwa grzybki w barszcz, to za dużo”. Tym razem jednak nie znajduje ono zastosowania, gdyż Advance Wars 2 to sequel bardzo udany.

Historia zaczyna się jakiś czas po zakończeniu pierwszej części - armia „Black Hole” powraca! Tym razem jednak przeciwnik zasuwa ku nam w pełni swej siły i stara się podbić cały świat. Wobec powyższego nie wypada zrobić nic innego, jak tylko przesmarować maszyny, przywdziać pancerz, wyczyścić broń i ruszyć na pohybel atakującemu wrogowi. Po drodze do bitki pojawiają się starzy znajomi z pierwszej części, więc kto wcześniej zapoznał się z Advance Wars, będzie się przy jej kontynuacji czuł jak we własnym domu (tyle, że we własnym domu nikt do niego strzelał nie będzie). My tu jednak sobie tak gaworzymy, a armia „Black Hole” podbiła już prawie cały świat. Nie ma rady – trzeba, wzorem Janosika, walczyć z wyzyskiem. Ruszamy!

Kampanię zaczynamy od ziemi Orange Star, wzorowanej nieco na Stanach Zjednoczonych. Ta kampania stanowi rodzaj wprowadzenia i przypomnienia zasad panujących w świecie gry. Ukazuje też słabości i zalety poszczególnych typów jednostek. Gdy opanuje się już pierwszy kontynent, do dyspozycji oddane zostaną dwa nowe - Blue Moon i Yellow Comet. Po nich znowuż przyjdzie kolej na Green Earth i ostateczny szturm na kwaterę wroga – tytułową Black Hole. Niestety (a może na szczęście?) już od połowy kampanii „BM” i „YC” poziom trudności staję się, lekko mówiąc, „interesujący”. Dokładniej mam na myśli problemy z przejściem co poniektórych plansz, mniejszych od pudełka zapałek. Poziom trudności wynoszący trzy gwiazdki może już stanowić pewne wyzwanie, ale od czterech wzwyż zażyczycie sobie powrócić do starego PC-towego Panzer Generala i na nim poćwiczyć taktykę bitewną. Tutaj nie ma taryfy ulgowej, wrogowie wredni są niemożebnie i nie mają za grosz szacunku dla cudzej własności. Atakują, podłe kreatury, co popadnie i krwi psują, że ta lala.

Jednostki wojskowe dostępne w grze są typowe dla gier strategicznych - piechota, transportery, czołgi, artyleria, lotnictwo, słowem niczego nowego w tej kwestii nie uświadczymy. Każda ze stron posiada jednakże własny, niepowtarzalny wystrój swoich jednostek. Bardzo ciekawą sprawą są pojazdy specjalne. Na każdej wyspie znajduje się mapa, która schowana jest w jednym z budynków. Doprowadza nas ona do ukrytej planszy, na której należy zdobyć laboratorium a w nim już czekają świeżutkie plany nowej „Wunderwaffe”. Przykładowo laboratorium Orange Star daje dostęp do Neoczołgów - dziwacznych z wyglądu i mających niesamowitego kopa jednostek.

Rekomendacja

twoja ocena:
0
1
2
3
4
5
rekomendowana:
0

Opinie: dodaj swoją opinię

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

Nick:*
Treść:*
akceptuję regulamin

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Masz swoje zdanie? Przedstaw je!
Więcej różnych opini i komentarzy znajdziesz na forum.wp.pl

obrazek
Proszę czekać - trwa ładowanie treści