Dyskusja w kategorii: Komentarze na temat:

Recenzja: Codename: Outbreak (PC)

Autor Wiadomość
Codename: Outbreak - zajawka tematu

Ten temat zawiera komentarze do materiału: Codename: Outbreak

Po pierwszych minutach obcowania z Codename: Outbreak nabrałem niewyobrażalnej sympatii do tego tytułu. Gra wręcz zachwyciła mnie dokładnością wykonania, którego brakuje większości produkcji na rynku. Nie spodziewałem się, że nasi bracia z Kijowa potrafią robić porządne gry, dlatego po pozytywnych opiniach znajomych ...

Mika
Mięso armatnie
Poziom 2
Co dziwne "Codename Outbreak" (w niektórych krajach znany jako "Venom") nie miał małego potencjału, nie dlatego jest bliżej nieznany fanom gatunku FPP. W końcu produkcją zajęli się ludzie z Virgin Interactive. Samą grę robili chyba Rosjanie. W każdym razie na pewno nie była to tania i łatwa do zrobienia gierka. Świadczyć może o tym wspaniale dopracowane intro. W nim też dowiadujemy się, że dwóch komandosów (w misji też zawsze możemy mieć najwyżej dwóch) zostało zaatakowanych przez własne oddziały. Czy oby jest to pomyłka? Zaczyna być ciekawie, a jeszcze ciekawiej robi się, kiedy na jaw wychodzi, że stacja badawcza pracująca nad badaniami związanymi z meteorem, który spadł ot tak sobie na naszą planetę i powoduje zamieszanie wśród okolicznej ludności. I tutaj zdradzę perfidnie o co chodzi w fabule, bo jakoś nie mogę się powstrzymać. Otóż meteoryt przywlókł ze sobą pozaziemską formę życia, coś w rodzaju pasożyta, który kieruje żywicielem tak, aby ten wyniszczał swój gatunek, ułatwiając pasożytowi kolonizację planety. Całe szczęście, że meteoryt pierdyknął już w XXI wieku, także "nasi" żołnierze mają się czym bronić. Jest tylko małe ale, ponieważ zarażeni żołnierze wykorzystują swoją wiedzę i umiejętności przeciwko wszystkim niezarażonym, a taki zarażony generał posiada wiedzę, która może znacznie zaszkodzić całej planecie, np. zna kody odpalenia broni atomowej.

Po wyborze oddziału, stroju, broni i amunicji, ruszamy do akcji. Przyjdzie nam się zmierzyć nie tylko z armią, czołgami, robotami, ale też z samymi obcymi, którzy wyglądają jak kopia robali z filmu "Żołnierze Kosmosu". Same jaja Obcych i wykluwające się z nich pajęczaki to czysta kopia z filmów o Obcych. No trudno, za to będziemy się mogli wczuć w klimat. Bardzo ciekawie wymyślono (skopiowano z filmu "Starship Troopers") pułapki. Otóż idziemy sobie polanką, po czym wpadamy do przykrytej trawą dziury, z obleśnie wyglądającym wnętrzem i kokonem w środku. Najlepsze jest to, że tę dziurę widać gołym okiem, ale najpierw trzeba się do niej zbliżyć i przyjrzeć, a trudno to zauważyć, kiedy szukamy wroga, a nie monet w trawie. Niestety trafianie we wrogów nie sprawia za dużej satysfakcji, czasami nie wiemy nawet czy kogoś trafiliśmy. Nasza broń to bardzo podobne do siebie karabiny, nie zmieniamy samej giwery, ma ona obrotowe "coś", kiedy chcemy strzelić inną amunicją, po prostu przekręcamy bębenkiem. A oto co programiści przygotowali na dzisiejszą rzeź: tradycyjna broń maszynowa, laser, strzelba, wyrzutnia rakiet, granatnik, flary (można nimi spalić przeciwnika), granaty oślepiające, broń atomową (wykorzystujemy ją tylko na końcu gry, przy wykańczaniu matki Obcych - skądś to znacie?), snajperka, miotacz min i może coś jeszcze, o czym mogłem zapomnieć. Jest tego niemało, ale wykorzystując tylko 3 z nich, można przejść grę i nie żałować. Przydaje się też mapa, ekran z kamery zamocowanej na hełmie partnera, noktowizor z podczerwienią, zoom z nasłuchem i częściowa niewidzialność korzystająca z baterii pancerza. Sama akcja najczęściej dzieje się w lokacjach typu las, puszcza, pustynia, dużo jest też lokacji industrialnych. Należy docenić grafików, nie wygląda to najgorzej. Gorzej wyglądają mordy samych bohaterów, ale trudno. Najbardziej podoba mi się zróżnicowanie w charakterach misji. Są to takie zadania jak uratowanie zakładników, zniszczenie tego czy owego, zamach na kogoś ważnego, poszperanie w komputerze, dostanie się do bazy itp. Straszną frajdę sprawia mi możliwość zastawania pułapek (nawet dwuosobowym zespołem komandosów o różnych specjalnościach). Możemy bowiem w jedno miejsce dostać się na więcej niż dwa sposoby. Wrogowie też nie są głupi, kiedy nas zauważą, starają się zajść nas, kiedy się tego nie spodziewamy. Jest też masa akcji, która dzieje się w terenie. Ładnie odzwierciedlono pływanie w wodzie. Jest też coś charakterystycznego dla tego tytułu. Każdy z żołnierzy posiada pewne umiejętności, rozwijamy je wraz z zaliczonymi misjami i zdobytymi medalami. Gra czerpie trochę z gatunku RPG, podobieństwo widać też, kiedy możemy do inwentarza włożyć mnóstwo niepotrzebnych rzeczy, np. papierosy, kalkulator, notebook czy notatnik albo piwo. Po zabiciu wroga przeszukujemy jego ciało i uzupełniamy zapas o potrzebne rzeczy. Komandosi, którzy mają lżej w plecaku poruszają się szybciej. Inaczej też strzelają, niektórym trafić do celu jest łatwiej, innym trudniej.

Muzyka w grze jest w porządku, zależy ona od tego co dzieje się na ekranie. Świetnie podłożono polski dubbing. Samo tłumaczenie ma kilka błędów, ale to drobiazgi. Grafika dostała cięgi od prasy, ale broni się wg mnie, specyficznym klimatem, w sumie mi się podobała, choć nie zachwyciła niczym po za ostatnią planszą na tropikalnej wyspie (kontrast obrzydliwego gniazda Obcych i piękną przyrodą oraz efektownymi wodospadami). Brawa należą się za przejrzystą i dobrze napisaną odprawą przed każdą misją. Nareszcie czytanie odpraw to przyjemność, nie można się doczekać, co będzie dalej. W innych grach najczęściej pomija się to od razu przechodząc do akcji. Nie będę ukrywał, że podoba mi się różnorodność w otoczeniu - dużo tu akcji na otwartym terenie, ale też w budynkach. Misje wczytywane są szybko i tylko raz, nie są dzielone na części. Niestety ma to wpływ na płynność grafiki.

Podsumowując: warto przejść tę grę, jeśli jesteś fanem FPP, lubisz klimaty podobne do "Far Cry", nie razi Cię produkcja sprzed lat i nie bez znaczenia jest dla Ciebie fabuła.

Michał Krzycki
wiadomość wysłana:
01.05.2008, 16:11
obrazek
Proszę czekać - trwa ładowanie treści