Czytasz dyskusję w temacie: Gra: Amerzone: Testament Odkrywcy (PC)
|
|
Ten temat zawiera komentarze do materiału: Amerzone: Testament Odkrywcy |
|
Czas dodania: 09.05.2002, 16:02
jak w to zagraćć
|
|
|
Czas dodania: 15.07.2002, 16:34
Nie wiem
. |
|
|
Czas dodania: 17.07.2002, 10:42
Grałem w to na ps i bylo zarabiste. . . duzo zagadek naprawde trudnych zagadek do rozwiazania i to jeszcze po angielsku. . . na ps to bylo cos ale na pcta to nie wiem. . . powiem tylko ze jest bardzo trudna. . . paaaa.
|
|
|
Czas dodania: 25.08.2002, 21:03
Gra ma wspaniałą grafike niestety zagadki są słaba. Jeśli chcesz kupić tą grę kupuj bez obawy brak zagadek wynagrodzi piękna grafika dobra muzyka i wspaniały klimat który utrzymuje się aż do końca gry. k. J.
|
|
|
Czas dodania: 01.12.2002, 17:21
super giera warto w to zadziarzyć.
|
|
|
|
|
|
Czas dodania: 22.12.2002, 12:55
Troche za krotka :(
|
|
|
Czas dodania: 21.03.2003, 11:54
Gra podobała mi się średnio. Tak na 5 w skali 10 punktowej. Grafika przyzwoita, muzyka też, zagadki takie sobie, a jednak czegoś tej grze brakuje... Klimatu? Sama nie wiem. W każdym razie czegoś takiego, co sprawia, że gra pochłania cię całkowicie, że myślisz o niej kładąc się spać, a nad rozwiązaniem kolejnych zagadek zastanawiasz sie na jakimś "niesamowicie interesującym" wykładzie :-) Grywalności! Tak to właśnie odpowiednie słowo. Grze zdecydowanie brakuje grywalności do tego stopnia, że po prostu nudziłam się śmiertelnie snując sie po kolejnych lokacjach. Jeśli zastanawiasz sie nad kupnem, to przemyśl to jeszcze;-)
|
|
|
Czas dodania: 05.05.2004, 12:51
Twójcą Amerzone jest Benoit Sokal. Dla niezorientowanych: w Polsce jest chyba najbardziej znane jego kolejne dziecko: Syberia. A jaka WIELKA firma kryje się za obiema pozycjami? Microids. I wszystok jasne. Jakość wykonania w tej sytuacji nie może wzbudzać nawet najmniejszych wątpliwości (te animacje, gdy nasz statek wpasowuje się w klucz lecących ptaków, czy też podpływających krokodyli... Ech...). Muzyka podkreśla klimat, a fabyła? Zaczyna się bardzo marnie (dziennikarz postanawia pogadać ze starym naukowcem-dziwakiem, a ten umiera na jego oczach polecając, by pisarzyna naprawił błąd naukowca), ale po kilku chwilach zabawy traci to najmniejsze znaczenie - bo pragniemy poznać odpowiedź na pytanie: "co dalej?". Czy nie identycznie było z Syberią? To ciągłe zadawanie sobie wyżej wymienionego pytania to znak, że gra jest faktycznie bardzo udana. Nawet te kilka lat zbytnio nie rzuca się w oczy. Dodam tylko, że w Syberii jest bardzo miłe nawiązanie do Amerzone (na uczelnianych dworcu Kate znajduje białe ptaki).
To gra dla podróżników. Którzy kochają piękne widoki i nieznane miejsca. Nie ma tu oszałamiającej fabuły, nie ma fajerwerków. Jest tylko podróż. Może nie najdłóższa, za to bardzo piękna (aluzja do największego arcydzieła zamierzona!). Myślę, że warto zagrać... Przynajmniej ja nie żałuję... |
|
