Paradise
Główną bohaterkę poznajemy już w pierwszej scenie. Dziewczyna budzi się w nieznanym miejscu, nie wie dokładnie, co się z nią działo, nie pamięta swojego imienia. Przypomina sobie tylko katastrofę lotniczą i wie, że jest tutaj z jakiegoś konkretnego powodu. Powoli, wraz z naszą bohaterką – Ann Smith – odkrywamy jej przeszłość. Choć samo tempo przygód bywa zawrotne, kolejne elementy układanki odkrywamy i dopasowujemy drobnymi porcjami. Odpowiednio dawkowane części historii tworzą ten znajomy sokalowy klimat, okraszony niesamowicie pięknym tłem wydarzeń, a do tego obfitujący w stworzenia, które chcielibyśmy zobaczyć, i ludzi, których codzienne życie chcielibyśmy poznać. Całą opowieść poznaje się z przyjemnością, jak dobry film przygodowy. Jeśli chodzi o ten aspekt programu, nie można mu wiele zarzucić. Trzeba tylko przygotować się na podróż w tropiki i nietypowe przejścia. Niestety, nie wszyscy będą potrafili zasmakować w tym rajskim stylu. Żadna z postaci nie budzi na tyle emocji, by móc się z nią identyfikować, by wczuć się w pełni w jej sytuację. Stoimy trochę na uboczu całej opowieści. Jest ona dość nierealna, a ta zbyt mała doza prawdopodobieństwa każe trzymać się od opowiadanej historii na dystans. W tym miejscu gry zdecydowanie odstaje poziomem od tego, co Sokal zaserwował nam w obydwu częściach Syberii.
Jednak to, co ekipa Francuza potrafi zrobić z warstwą graficzną gier, nie może dziwić. Może jedynie zachwycić. Tła rozgrywki są przepiękne, pomysłowe, wręcz bije od nich łuna gorącego tropikalnego powietrza. Promienie słoneczne przebijają się przez ekran, by musnąć rozpaloną twarz gracza. Niestety, nadal są to statyczne tła, po których poruszają się trójwymiarowe postaci. W dużej mierze ten właśnie sposób przedstawienia bohaterów i świata umniejsza piękna programu. Chciałoby się czegoś więcej - bardziej dopracowanych szczegółów, trójwymiarowości, dynamiki, harmonii ruchów. Same sylwetki postaci i ich sposób poruszania się też rewelacji nie przynoszą. Modele przemieszczają się dość sztywno, są mało elastyczne, powolne, często stanowią nic nie znaczące tło. Ich animacja chyba przysporzyła twórcom nieco problemów. Postacie zmuszono do poruszania się po dokładnie wytyczonym torze. Częstokroć nasza bohaterka cofa się, by wrócić na odpowiedni (czytaj zaprogramowany) szlak i pójść w wyznaczonym kierunku. Dla gracza, dla którego tło i tak jest płaskie jak krajobraz Danii, są to zbędne i denerwujące ruchy, które point’n’click-ową metodę poruszania się jeszcze mocniej spychają w otchłań archaicznych opcji sterowania. I czemu miały służyć wstawki, w których kierujemy ruchami samej pantery? Nie wnoszą zupełnie niczego do fabuły, można je pominąć bez żadnej straty dla rozgrywki. Dobrym powodem przeprowadzenia takiej akcji jest też zwykła oszczędność czasu gracza, który niecierpliwie brnie ku końcowi opowieści. Trochę to dziwne rozwiązanie, choć może część graczy będzie chciała dodatkowej zabawy, którą czarny kot może zagwarantować. Toż przecież dzikie, nieokiełznane zwierzęta zawsze wywołują dreszczyk emocji. Siebie zaliczę jednak do grupy niecierpliwców, którzy wstawkę z kocurem potraktowali jako zapychacz fabuły i czasu.
Na szczęście sfera dźwięków nie wpłynęła negatywnie na moje postrzeganie programu. Choć nieco monotonna, to doskonale wpasowuje się w gorący klimat gry. Momentami wątki muzyczne kojarzyły mi się ze „Śpij, kochanie, śpij” Kayah & Bregovica. Czasem skoczne, czasem nostalgiczne, a prawie ciągle upajające tropikalnymi odgłosami przyrody. Podkład muzyczny w dużej mierze opiera się na muzykowaniu świerszczy, ćwierkaniu egzotycznych ptaków, szumie drzew i wszelkich innych odgłosach dżungli. A przynajmniej wydaje mi się, że właśnie tak dżungla powinna brzmieć. Całkiem nieźle wypadły też same dialogi czy monologi postaci. Przyjemnie ich posłuchać, wczuć się dzięki nim w atmosferę opowieści niczym z Baśni z 1001 nocy. Malowanie nutami to jeszcze nie jest, ale muzyka spełnia swoją rolę. Buduje nastrój i pozwala poczuć gorący klimat Afryki.
Gdyby nie to, że program wyraźnie nie polubił mojego komputera (problemy z kartą Radeon na każdej wersji sterowników), z pewnością miałabym większą przyjemność z przechodzenia kolejnych etapów rozgrywki. Wersja beta, mimo że praktycznie niegrywalna ze względu na masę bugów, zachęciła mnie do zapoznania się z dalszymi losami Ann Smith. Dzielnie przebrnęłam przez pierwsze zadania w pałacu, ale dalej nie byłam w stanie katować się ciągłym zawieszaniem się programu. Ostateczna wersja gry pozwala już na w miarę swobodne zakończenie poszczególnych etapów. Zastanawiająca jest jednak znaczna rozbieżność w poziomie trudności zagadek. Część zadań wydaje się być banalna, logiczna, wtapiająca się w charakter gry. Nad pozostałymi elementami trzeba pogłówkować. A to dlatego, że kolejne drobne czynności nie przedstawiają ścisłej zależności i tylko wzbicie się na poziom fantazji równy Sokalowi może pomóc w płynnym przejściu do następnego zadania, czy też przeniesieniu się do nowej lokacji.
Ocena Paradise jest bardzo trudna. Urzeczeni Syberiami miłośnicy przygodówek mogą czuć się nieco rozczarowani. Mniej krytyczni gracze przyjmą nowy produkt Micro Application bez oporów, jak kolejny ciekawy punkt na mapie gier przygodowych. Niezaprzeczalnie jest to gra inteligentna, ciekawa, solidnie wykonana, mająca potencjał. Z drugiej strony, nie daje się złapać jej bakcyla, nie ma ona na tyle siły przyciągania, by myśleć choćby o ponownym przechodzeniu całej przygody. Nie ma „duszy” i prawdopodobnie historia gier komputerowych zapisze ją bardziej jako pozycję w biografii Sokala, niż lśniącą gwiazdę, która broni się tytułem i zawartością, a nie nazwiskiem twórcy. Mimo wszystko uważam Paradise za pozycję obowiązkową z tegorocznego planu wydawniczego Micro Application. Niewątpliwie jest to miła odskocznia w nierealny świat, pozwalający puścić wodze fantazji i poczuć klimat mijających wakacji.
Podsumowanie ogólne
7.4
Dobra
Gra ujmująca fantastycznymi pomysłami i gorącym klimatem, ale nie wnosząca wiele nowego do gatunku. Brak jej tego „czegoś”, co nie pozwalałoby iść spać przed zakończeniem zadania w danej lokacji. Warto jednak zapoznać się z nią, by po raz kolejny docenić kunszt Sokala.
- Plusy
- Piękna grafika
- Ciekawe zadania
- Dużo fantazji i naginania rzeczywistości do granic możliwości
- Minusy
- To jednak nie gra z poziomu Syberii…
- Nie wciąga na maksa
- Brak spójnego ciągu poszczególnych zadań
