Hour of Victory

16.03.2007 00:03 | Autor: Grzegorz Kozak

II wojna światowa… Który to już raz?

Więcej na temat:
Hour of Victory

  • Developer: nFusion
  • Dystrybutor PL: CD Projekt
  • Premiera PL: 2008-04-10
  • Platformy: PC X360
  • przejdź do karty gry
Unreal Engine 3 opanował świat elektronicznej rozrywki. Już niedługo każda gra będzie napędzana silnikiem do Epic. Nie dziwi więc, że Hour of Victory od Midway też korzysta z dobrodziejstwa tego narzędzia. Dziwi natomiast to, że ktoś próbuje się wcisnąć w tak nasycony segment, jakim są strzelaniny z czasów II wojny światowej. Jednak źródło świeżych pomysłów wyschło już dawno i trudno będzie pokazać graczom coś nowego. I mimo że są tacy, którzy wciąż jeszcze próbują, nie spodziewajcie się rewelacji.

Prace nad Hour of Victory powierzono grupie nFusion, która znana jest z niespecjalnie porywających Deadly Dozen i Line of Sight. Teraz będzie mogła pokazać się z lepszej strony – mając do dyspozycji porządne narzędzia oraz mocarną platformę docelową, bowiem gra zmierza na Xboxa 360. Wcielimy się w niej w jednego z trzech wojaków. Major Ambrose Taggart specjalizuje się w działaniu w ukryciu, przez co potrafi niepostrzeżenie poruszać się po polu bitwy. Doskonale zna niemiecki oraz posiada w ekwipunku takie bajery jak np. wytrychy, umożliwiające dostanie się w miejsca nieosiągalne dla innych. Porucznik William Ross to jednoosobowa armia, lubi ciężką broń, ma również bonus do zdrowia i siły. Dzięki temu potrafi wyważać drzwi, dostając się tam, gdzie inni nie mogą. Na koniec pozostał sierżant Calvin Blackbull, który jako snajper jest zwinny i szybki, może oddawać długie skoki oraz wspinać się na przeszkody, co pozwala mu… hehe... dostać się tam, gdzie inni nie mogą. Zestaw zawodników standardowy, umiejętności się dopełniają i jak można się domyślać, naszym zadaniem będzie wykorzystanie ich w odpowiedni sposób. Jednocześnie ma to być najciekawsza innowacja, jaką wprowadzi Hour of Victory, gdyż zmiany żołnierzy dokonamy „w locie”, dochodząc do kolejnych punktów kontrolnych.

Akcja Hour of Victory zaczyna się w maju 1942 roku w Afryce i standardowo dla tego typu produkcji zaprezentuje pewien wycinek II wojny światowej. Jeśli regularnie grywasz w tytuły traktujące o tych czasach, nie poczujesz powiewu świeżych lokacji. Także czekające na nas „atrakcje” nie będą niczym nowym i zaskakującym. Bieganie, strzelanie, przejmowanie gniazd karabinów maszynowych, strzelanie z nich, bieganie, przejmowanie stanowisk dział przeciwlotniczych, strzelanie z nich do nadlatujących szwadronami samolotów, bieganie, przejmowanie kontroli nad czołgiem, jeżdżenie, strzelanie do wrażych czołgów. Uff, brzmi jak do bólu klepana litania. Choć dobrej zabawy nigdy dość, ale ile razy można robić to samo?

dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...