Siłą ID Software był zespół doskonale zgranych ze sobą, dopasowanych trybików. Dlaczego tak twierdzę? Bo po rozpadzie starej ekipy żaden z jej wielkich członków nie zdołał osiągnąć sukcesu. Najbliżej był Tom Hall, którego dwie gry świetnie się sprzedały. Po nich jednak nastąpiła pustka składająca się z kolejnych, z reguły wtórnych sequeli, które do pięt nie dorastały oryginałowi. Nieźle powodziło się też Johnowi Carmackowi, który opanował trudną sztukę robienia genialnych silników. Niestety gier jak nie umiał robić, tak nadal nie umie.
O Romero lepiej nie wspominać. Powali świat na kolana przereklamowaną Daikataną, a później ugrzązł w świecie drobnicy, raz po raz lądując na bruku (ostatnio wyleciał z Midway). American McGee, bohater niniejszej zapowiedzi, również nie miał lekkiego życia. Stworzył kultową dziś Alicję, która jednak furory nie zrobiła. Co więcej, w dniu premiery besztano ją za liczne niedoróbki i w gruncie rzeczy mało innowacyjny gameplay. Prócz tego McGee pracował przy kilku nieukończonych projektach i firmował swoim nazwiskiem przeciętnego Scraplanda (wylansowanego w Polsce przez CD Action na nie wiedzieć jaki przebój). Wniosek jest więc oczywisty - gość również sukcesu nie osiągnął.
AMERYKA TERAZ I DZIŚ
Obecnie pan American pracuje dla niewielkiej firmy Enlight, znanej z gier strategicznych pokroju Capitalism 2 oraz nienajlepszej Joanny D'Arc. Tworzy tam Bad Day L.A., przedziwną hybrydę zręcznościówki i politycznej przygodówki z niekonwencjonalną grafiką i wielką ilością krwi. Najwyraźniej chłopak jest sfrustrowany i za wszelką cenę chce się wyróżnić. Ma nadzieję, że oryginalnymi pomysłami i nieszablonowymi zagraniami zdobędzie sympatię fanów. Myli się. Boleśnie przekonał się o tym Michael Ancel, autor genialnego, lecz nieopłacalnego ekonomicznie Beyond Good and Evil.
KONKRETY
Głównym bohaterem jest czarnoskóry (sic!) bezdomny Anthony Williams, który żyje sobie spokojnie gdzieś w Los Angeles. Pewnego złego dnia facet doznaje olśnienia. Dociera do niego, że system jest do bani, Amerykanie są głupi, a Bush to złodziej i faszysta. Do tego światu grozi zagłada i tylko on - czarnoskóry bezdomny - może zapobiec nieszczęściu. Meteoryt, trzęsienie ziemi, zombiaki, atak meksykańskiej partyzantki, spadający z nieba stolec: to nie ma znaczenia. Ważna jest spluwa i siane przez nią zniszczenie.
Gracz obserwuje swego pupila z kamery zawieszonej nad jego głową. W każdej z misji ma inne zadania (spięte logiczną i zabawną fabułą), ale robi na dobrą sprawę jedno - biega i sieka. Zwiedza najważniejsze dzielnice miasta, od Hollywood przez Westwood po Beverly Hills, a także korzysta ze specjalnych umiejętności zaprzyjaźnionych postaci. Spluwy znajduje na ulicy, pożycza ze sklepów bądź zabiera wrogom. Wykorzystuje też w sposób ofensywny wiele elementów otoczenia. Rzuca pokrywą od śmietnika, macha piłą mechaniczną, zamienia spray na miotacz ognia - ma naprawdę dużo fantazji.
Spore wrażenie robi oprawa graficzna. Jest dziwna, mocno rysunkowa, nietypowa. Powstała w wyniku współpracy z grupą artystów, post-popartowców z LA, skrywających się pod nazwą Kozyndan. Wygląda to kosmicznie, lekko prostacko, lecz klimatycznie. Co jak co, ale oprawą Bad Day L.A. na pewno będzie się wyróżniała. Za oprawę dźwiękową mają odpowiadać ludzie z Enlight, choć niewykluczone, że American McGee szarpnie się na kilka licencjonowanych kawałków. Całość ukaże się w marcu 2006 roku na konsolę Xbox oraz peceta.
Zapowiedź
- Bad Day LA
- PC
Bad Day LA
27.07.2005 00:07
Więcej na temat:
Bad Day LA
- Developer: Enlight Studios
- Dystrybutor PL: Wydawnictwo Bauer
- Premiera PL: 2006-08-08
- Platformy: PC
- przejdź do karty gry




