Tę grę do dziś uważa się za jedną z najlepszych w historii komputerowej rozrywki. Wystarczył jeden genialny człowiek, Francuz Eric Chahi, by stworzyć program, który w 1992 wyznaczył nowe kierunki rozwoju dla całej branży. Gra odniosła wielki sukces, i wiele jej elementów znajdziemy w dzisiejszych grach. Co więcej - wiele gier a.d. 1999 nie jest nawet w połowie tak grywalna i nie posiada tylu przygód, co "Antoher world". Ta gra się po prostu nie starzeje!
Pewnio wielu z was miało kiedyś "AW" w rękach, może nawet przeszło kilka etapów. Czy udało się wam dojść do końca? Jeśli nie, to nadszedł czas, by rozwiązać zagadkę. By odważnie niczym lew pomóc sympatycznemu, młodemu profesorowi przetrwać w Innym Świecie. Nieważne, że jest rudy, ważne, że zajmie nas na długie godziny...
Skład Solucji:
1. Solucja właściwa (dłuuugie) + kodyfikacja
2. Walka (jak i po co strzelać)
1. SOLCUJA WŁAŚCIWA
INTRO : KOD JESTEM IDIOTĄ
Do dziś uważam je za jedno z najlepszych, jakie widziałem... Za klimat.
Była ciemna noc, gdzieś w oddali szalała monsunowa burza. Profesor L. przeciągnął się i ziewnął przez sen. Cóż... sen był nudny. Wzory, wzory, wykresy, czy zawsze muszą być one? Czy nie mógłby chociażby w marzeniach wieść bardziej pasjonującego życia? W dzień bez przerwy przecież siedzi nad projektem ABX. A w nocy te cyfry, dzielniki, silnie i prawa fizyki nie dają mu spokoju. One go kiedyś zniszczą! Przyjdzie dzień, w którym nie zdoła zasnąć, gdyż obrzydzenie związane z liczeniem nie pozwoli mu zmrużyć oczu. I tak dołączy do setek innych wielkich naukowców, którzy z powodu swej bezsenności dłubią po nocach w swych laboratoriach, próbując stworzyć coś, co pozwoli im spać bądź zapewni sławę. L. będzie taki jak oni. Stanie się żywym upiorem, bladym mieszkańcem ciemności, który przeciskając się przez zwały pustych kubeczków po kawie dopada co rano drzwi, by przeczytać gazetę zostawioną tam przez paperboy'a. Czy ktoś odnalazł lekarstwo na sen? Czy ktoś pozwolił mu żyć? Czy ktoś...
Profesor zerwał się. Przetarł oczy i zmęczonym wzrokiem spojrzał na zegarek. Czwarta za pięć! Pięć godzin do otwarcia laboratorium! Za dużo, dużo za dużo! L. wskoczył w spodnie, wcisnął przez głowę brązowy pulowerek i wpadł do garażu. Wypieszczone Ferrari stało, tak jak je zostawił poprzedniego dnia. Otworzył drzwi, władował się za kierownicę. Włożył kluczyk do stacyjki, przekręcił. Samochód łagodnie zacharkotał, lecz silnik jak zwykle nie zawiódł. L. wcisnął gaz do dechy.
(tu się zaczyna)
Nad laboratorium szalała burza. Pioruny biły raz po raz w nie remontowany od lat piorunochron. Potężny wiatr przeciągał drogą tumany kurzu. Panował wyczuwalny chłód.
Nagle na ścianie budynku zaigrały dwa ogniki. Zaigrały i znikły, bo po chwili powrócić. Tym razem były jednak większe, a później jeszcze większe, by sekundy potem zamienić się w dwa reflektory pędzącego samochodu. Zapiszczały opony. Ferrari profesora zatrzymało się przy krawężniku.
L. wysiadł z samochodu i zamknął drzwi. Zjechał windą na szósty poziom. Jasna żarówka zainstalowana w windzie rozświetliła ciemne pomieszczenia laboratoryjne. Profesor zdecydowanym krokiem podszedł do automatycznej bramki i wystukał kod. Komputer przystąpił do identyfikacji.
Piorun uderzył gdzieś blisko, bardzo blisko. Ziemia zadrżała, lecz bez jęku przyjęła tak potężną dawkę energii.
L. usiadł za biurkiem. Po chwili ukazał się przed nim trójwymiarowy ekran komputera. Wystarczyło parę kliknięć, by analizator czasoprzestrzenny zaczął zasysać czas. Od zagięcia przestrzeni dzieliło świat zaledwie kilkanaście sekund.
Wiatr wiał pchając ulicą kolczaste krzaki. Niebo raz po raz rozświetlało się błyskawicami.
Cola była słodka. Profesor wypił kilka łyków i spojrzał na ekran. 5...4...3...2...1...0! Eksperyment rozpoczęty!
Tym razem piorunochron nie wytrzymał. Potężny ładunek bez problemu sforsował to kruche zabezpieczenie i niczym nie zatrzymywany uderzył w rampę, przy której trwał eksperyment. Wybuch był na tyle silny, że odczuł go siedzący po drugiej stronie ściany profesor. Zamknął więc oczy i poczuł, że się unosi. Bał się. Bał się, że eksperyment może się nie powieść.
Gdy dym opadł, okazało się, że z biurka zostały tylko drzazgi.
Poradnik
- Another World
- PC




