Alone in the Dark

27.03.1999 00:03 | Autor: Michał Zacharzewski

Więcej na temat:
Alone in the Dark

Alone In The Dark to już klasyka. Kultowy horror 3D, na którym wychowały się pokolenia graczy. Program, który wciąż rządzi, w umiejętny sposób łącząc elementy zręcznościowe (walki z zombiakami i innymi przeszkadzajkami) z wątkami przygodowymi (zbieranie przedmiotów, zagadki). Takie właśnie gry lubimy!

Poniższe rozwiązanie pomoże ci ukończyć grę. Wcześniej jednak musisz opanować dostępne opcje oraz sposób, w jaki używa się przedmiotów. Nie zaszkodzi też liznąć podstaw walki przy pomocy najstarszej znanej na Ziemi broni - rąk i nóg. Miłej zabawy!

OPIS PRZEJŚCIA
Nazywam się Carnby i wiem, że jest źle. Bardzo źle. Nie powinienem był brać tego zlecenia. Gloria Allen od początku wydawała mi się podejrzana. Nieboszczyk na strychu, tajemniczy pamiętnik i to dziwaczne zadanie odszukania pianina ukrytego w nawiedzonym budynku. Wiało grozą na kilometr. Jednak kasa była mi bardzo, ale to bardzo potrzebna. Brrr. Nie lubię takich historii.

Na strych dotarłem bez problemu. Dopiero tam poczułem grozę sytuacji. Trzeba było działać, to jest bronić się, gdyż jakieś potężne moce krążyły wokoło, a legendy o żywych trupach pojawiających się w okolicy mogły być czymś więcej niż tylko legendami. Podbiegłem więc do okna i zasłoniłem je szafą. Właz w podłodze przytrzasnąłem skrzynią. Odetchnąłem, po czym przeszukałem pokój. Na stoliku znalazłem lampę, zaś wśród książek na regale - mity. Przeczytałem je dosłownie "z biegu", po czym wywaliłem stwierdziwszy, iż więcej się nie przydadzą. Ze skrzyni wyjąłem strzelbę, z szafy dywanik, zaś zza fortepianu kartkę z notatkami denata. Przeczytałem ją; okazała się być ostatnim listem zmarłego. Zbędnym listem. Chwilę później opuściłem strych jedynymi dostępnymi drzwiami.

Zszedłem po schodach na dół. W przedsionku podniosłem łuk, zaś w rogu, wśród szpargałów zalegających na szafce, znalazłem beczkę oliwy. Płyn przelałem do lampy, puszeczkę wywaliłem. Otworzyłem drzwi i wyszedłem na korytarz. Był pusty niczym mój żołądek. Rozejrzałem się grzecznie, po czym wybrałem pierwsze drzwi po lewej stronie. Tam, na stojącej pod ścianą komódce, znalazłem kluczyk. Pasował idealnie do zamka w skrzyni tuż obok drzwi. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że wewnątrz znajdowała się szabelka. Wziąłem ją i postanowiłem wynieść się z pokoju. Otworzyłem drzwi i stanąłem twarzą w twarz z... zombie!

Prawdziwy trupol, z przerażająco wykrzywionym dziobem, z zielonkawą skórą i mózgiem wylewającym się na ziemie ruszył w moim kierunku. Zacząłem się bronić. Kopałem, gryzłem (mogłem też strzelać ze strzelby), aż padł u moich stóp. Wówczas wypadłem z pomieszczenia i jak burza wskoczyłem do komnaty naprzeciwko. Odczekałem chwilę, nabrałem w płuca powierza i już miałem iść dalej, gdy nagle kolejny trup skoczył mi do gardła. Pozbyłem się go dość szybko. Udałem się na lewo. Trafiłem do sypialni. Po prawej stronie łóżka stał stolik, a na nim różowo-zielona waza. Podniosłem ją. Coś zatrzeszczało w środku. Niewiele się namyślając trzasnąłem cennym naczyniem o ziemię. Pękło. Oczom mym ukazał się klucz. Idealnie pasujący do komódki naprzeciw puchowej koi! Znalazłem w niej dwa śliczne, zdobione lusterka. W międzyczasie rozprawiłem się z drapieżnym ptakiem, który wparował do pokoju przez okno. Z pomieszczenia wyszedłem przez drzwi po prawej stronie.

Naprzeciwko mnie znajdowała się łazienka. Uważając na popękaną podłogę korytarza zbliżyłem się do jej drzwi i zdecydowanym ruchem otworzyłem je. Cisza. Wszedłem więc po cichu do środka. Ujrzałem wannę, kafelkowaną podłogę oraz dębową szafę stojącą przy ścianie. I żadnych wrednych stworów na dokładkę. Przeszukałem pomieszczenie. Znalazłem apteczkę, a w niej butelczynę jakiegoś tajemniczego leku. Wypiłem ją i od razu poczułem się lepiej; siły wstąpiły w moje ciało czyniąc je doskonalszym i pewniejszym narzędziem walki z zombiakami. Wywaliłem wszystkie zbędne przedmioty, jakie tylko udało mi się znaleźć w kieszeni. Wróciłem na korytarz i udałem się w lewo, czyli tam, gdzie mnie jeszcze nie było. Otworzyłem drzwi i wkroczyłem na przybudówkę ze schodami. Obu dróg na dół broniły potężne stwory. Przypominały mi monstra opisane w książce, którą znalazłem na strychu. Chwila zastanowienia i wiedziałem już, co mam robić. Na rzeźbach stojących w dwóch rogach pokoju zainstalowałem lustra - stwory spojrzały sobie w oczy i padły na ziemię. Droga na dół była wolna.

Zszedłem po schodach i pokręciłem się po holu. Skręciłem w prawo. Minąłem rycerza w bezpiecznej odległości; wydawał mi się jakiś taki, hm... naoliwiony. Nigdy nie wiadomo, co takiemu przyjdzie do głowy... W pierwszym pokoju, do którego wszedłem, dostrzegłem ducha. Siedział na fotelu. Przemogłem strach i ruszyłem do prozdu. Trzymałem się oczywiście z dala od straszydła, to jest przemieszczałem się tuż przy ścianach. W szafie znalazłem naboje do strzelby. Schwyciłem też gramofon oraz pudełko zapałek, po czym wyprysnąłem na korytarz. Dałem dyla w bok. Zszedłem jeszcze niżej, skręciłem w lewo, otworzyłem prawe drzwi i wparowałem do środka komnaty. Stała w niej statuetka - dziewczynka i koza. Nie będę krył, że obmacałem dokładnie pomnik. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, jako że znalazłem trzy strzały. Jednak nie miałem czasu na eksponowanie swej radości i fikanie koziołków niczym dorodne karibu. Usłyszałem bowiem dziwny chrobot. Błyskawicznie wycofałem się z pomieszczenia, dzięki czemu spadające z sufitu jadowite pająki nie uczyniły mi nic złego.
dodaj swoją opinię

Opinie (0):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Ten materiał nie ma jeszcze opini. Masz okazję by Twój głos pojawił sie tutaj jako
pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

przejdź do forum wszystkie opinie (0)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...