• Felieton

Materiał z cyklu:
Styczeń nagradzania

Styczeń miesiącem nagradzania - wstępniak

03.01.2012 12:01 | Autor: Michał Piwowarczyk

Dziękuję Wam bardzo za czytanie tego wstępniaka. Przyjemnie, prawda? To jednak nie koniec. Będzie jeszcze lepiej.
Jako dowód wdzięczności każdy zalogowany użytkownik otrzymuje od nas specjalne osiągnięcie. O, takie:

Zdjęcie


Teraz to w ogóle wszyscy czujemy się wspaniale. (Nie dostaliście osiągnięcia? Sprawdźcie na stronie swojego profilu w naszym serwisie. Nie macie profilu? Cóż, musicie go sobie założyć…)

Współczesny gracz lubi być głaskany. Bez odblokowywania kolejnych elementów gry, bez dziesiątek osiągnięć/trofeów, którymi możemy pochwalić się w serwisie społecznościowym rozgrywka traci sens. Jeśli pod koniec meczyku w Battlefieldzie 3 lub Modern Warfare 3 nie dostaniemy jakiegoś ślicznego, błyszczącego medalu lub sprzączki, czujemy się oszukani. Najnowsza generacja konsol wprowadziła po cichu nowy rodzaj gry – metagry, których celem jest wieczna chwała prawdziwego gracza.

Kiedyś wystarczyła po prostu wygrana z ludzkim przeciwnikiem. Pokonanie żywego wroga jest przecież zawsze satysfakcjonujące. Trafić kogoś rakietą w Quake'u w samo czoło podczas wykonywania skoku z zawrotnej wysokości, to dopiero było coś. Każda kolejna część tej jednej z ważniejszych pod względem trybów multi gier przynosiła dodatkowe poziomy satysfakcji. Railgun z Quake'a 2 zrodził pierwszą kastę wieloosobowych snajperów, którzy szczycili się prawdziwym skillem, a Quake 3 wprowadził poziomy takie jak Q3DM17. Tutaj nie chodziło o to, żeby zastrzelić kogoś podczas skoku - trafienie i zrzucenie przeciwnika w nicość było o wiele bardziej radosne. W grach wieloosobowych satysfakcja, a więc nagroda wewnętrzna, płynie z obserwowania stopniowego wzrastania umiejętności (albo i nie) i tablicy wyników.

Jeszcze wcześniej, przed rewolucją wieloosobową, sprawy były o wiele prostsze. Walczyliśmy z twórcami, którzy na naszej drodze stawiali dziwnie skonstruowane zagadki w przygodówkach czy wymyślne poziomy w dwuwymiarowych platformówkach. Wtedy gracz był mało wymagający. Skończenie gry oznaczało nagrodę, choć często sama droga do zwycięstwa była wystarczająco satysfakcjonująca. Czasami na tyle, że dojście do napisów końcowych powodowało raczej smutek niż zadowolenie.

Zdjęcie
Starałem się tego unikać. Doszedłszy do labiryntu w pierwszych Wrotach Baldura, wyszedłem do menu głównego i rozpocząłem rozgrywkę od nowa. Nigdy nie zabiłem Sarevoka (Spoiler! Sarevok ginie!), choć bardzo chciałem jego zbroję. Dopiero później dowiedziałem się, że mój wybór okazał się trafny – Sarevok wcale nie zostawiał po walce swojej pięknej, rogatej zbroi, z którą tak się obnosił przez całą grę. Zawód byłby zbyt wielki. Zamiast tego prawie przeszedłem Wrota Baldura 3 razy, za każdym razem dochodząc do labiryntu tylko po to, aby zrezygnować z ostatniego etapu.

Wniosek jest jeden – nagradzanie jest wbudowane w samą definicję gry. Wykasuj z niej nagrodę, a przestanie być zabawą. W tym miesiącu zajmiemy się właśnie tym elementem rozrywki elektronicznej. Cofniemy się w przeszłość, aby przypomnieć sobie, jak kiedyś gry nagradzały graczy. Popatrzymy na sytuację obecną i zaryzykujemy spojrzenie w przyszłość. Oprócz tego opublikujemy serię artykułów o najważniejszych według nas grach zeszłego roku. Taka nasza mała, tekstowa nagroda.

Styczeń nagradzania nie może się jednak obyć bez konkursów. Od dzisiaj do poniedziałku przy niezbyt dużym wysiłki uzyskać można zadowalający każdego prawdziwego gracza rezultat – wygrać koszulkę z The Elder Scrolls V: Skyrim. A w kolejny poniedziałek ogłosimy kolejny konkurs i tak do końca miesiąca.

P.S. W lutym na pewno uda mi się opublikować wstęp na czas. Obiecuję.
Ten materiał należy do cyklu: Styczeń nagradzania Drugi miesiąc tematyczny obraca się wokół pojęcia "nagrody". Oprócz tekstów...

Ostatnie materiały z cyklu

Materiał

Najciekawsze gry roku - Mortal Kombat

31.01.2012 12:01

A było się czego obawiać. Głównymi atutami pierwszej części, obok nieskrępowanej i realistycznej jak na swoje czasy brutalności, był cały szereg rewolucyjnych rozwiązań – fatality, „fotorealistyczna” grafika czy prosty do opanowania system sterowania. Twórcy mieli z pozoru dwie możliwości: albo ubrać...

więcej
Materiał

Poziom trudności – kara czy nagroda?

23.01.2012 16:01

Kochamy gry wideo z wielu powodów. Pozwalają zrelaksować się po ciężkim dniu, niektóre zmuszają do wytężenia szarych komórek, jeszcze inne wciągają w swój świat fantastycznie opowiedzianymi historiami. Co sprawia jednak, że wielu graczy przedkłada swoje ulubione hobby ponad inne formy rozrywki? Nagroda,...

więcej
dodaj swoją opinię

Opinie (15):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

mpiwo 2012-01-05 12:13:11

W moim przypadku myślenie o grach w kategorii acziwmentów wskoczyło dopiero wtedy, gdy kupiłem Xboksa. Nie wiem, czy jest to kwestia widoczności tego elementu w systemie, czy kwestia tego, że rozmawiając z kumplami pecetowcami nie zajmujemy się takimi rzeczami, a z kumplami xboksowcami już tak (w sumie to Tomek i Dominik są odrobinkę winni mojej fiksacji. Gdyby nie oni, lałbym na acziwki. A tak, w głowie prowadzę małą rywalizację z nimi, o której nic nie wiedzą).

Zgłoś do moderacji

heh (Gość) 2012-01-05 11:38:55

@fishman: Te steamowe tez mnie nie ruszają. Generalnie zapominam, że one w ogóle istnieją. Te na xboxie są punktowane i przy twoim profilu wyraźnie widnieje stan twoich osiągnięć. Zaraz z profilu możesz przejść do zakładki w której możesz porównać punktacje z poszczególnych gier. Cały system jest tak skonstruowany, że buduje chęć rywalizacji. W moim przypadku sprowadziło się do tego że chętniej sięgałem po gry łatwe i krótkie na które generalnie hejterze. To jest tak dziecinne jak porównywanie długości penisów... co z tego że jest głupie- i tak wole mieć większego :D Oczywiście to tylko moje obserwacje. W momencie kiedy zdałem sobie z tego sprawę moje podejście znowu wróciło do normy (kumpla i tak przegonie :D).

Zgłoś do moderacji

fishman 2012-01-05 09:29:26

Nawiązując do wypowiedzi o achivementach, to może jestem jakiś inny, ale zupełnie mi one powiewają, co prawda gram tylko na PC (PS2 i PSP nie zaliczam do konsol na których gram bo leżą i się kurzą) ale na Steamie jest cała masz różnych dziwnych osiągnięć i jakoś nie robią one na mnie wrażenia... Gram w gry dla samej przyjemności grania, dla tego by coś osiągnąć swoimi siłami, coś samemu wymyślić, pogłówkować a nie dostawać jakieś pseudo nagrody. Możliwe że dzisiejsze pokolenie graczy nie jest w stanie się utrzymać przy rozgrywce jak nie dostaną przysłowiowego "cukierka" za zrobienie czegoś, ale kiedyś nagrodą było samo pokonanie jakiegoś wyzwania, a rzeczy typu "pozbieraj wszystkie itemy", "nie zabij nikogo" i podobne (ach ten Thief...) były czymś co podnosiło poziom trudności zadania a nie były celem samym w sobie. Aktualnie tłukę oczywiście Skyrima i pomimo jakichś 120 godzin rozgrywki mam jeszcze bardzo dużo do zwiedzenia i zrobienia, co samym w sobie dla mnie jest zachętą i nagrodą a nie jakieś bzdurne zadania które się robią przy okazji.

Zgłoś do moderacji

mpiwo 2012-01-04 08:26:32

Srlsy. Chcemy Wam dać coś fajnego za darmo, a Wam się to nie podoba? :)

A w serwisie Finanse.wp.pl pewnie do rozdania powinna być kasa, a w serwisie Podatki.wp.pl wpływy z zeszłorocznego VAT-u? :P

Zgłoś do moderacji

fribbe 2012-01-03 22:14:35

wytrawny_troll Stringi naprawdę?? A nie przyszło ci do głowy że panowie z NZ są wstanie przekazać nam niezapomniane wspomnienia jako nagrodę dla nas wiernych wyznawców którzy przejmą kraj jak tylko dadzą znać (ups wygadałem się) osobiście moją nagrodą powinno być wspomnienie tak śmieszne i niedorzeczne że pochwalił bym się nim wnukom a mianowicie wyobraźcie sobie Pstrąga w stroju indianina śpiewającego YMCA na wizji NZ to był by dopiero odcinek nie uważacie?
Po za tym narzekacie na koszulki ale pamiętajcie zawsze to coś!!!! np: Wygrałem podkładkę do piwa ( tak wiem to komiks) ale ta podkładka uratowała już niezliczoną ilość prac zaliczeniowych (dokładniej 1 ale ważną ) więc nie narzekajcie tylko przebierzcie Pstrąga(Mr.T) za indianina i wiecie co dalej robić :P

Zgłoś do moderacji

wytrawny_troll 2012-01-03 20:17:52

Eeeee ,koszulka i niby zimą komu się nią pochwalę?Jak dacie stringi z napisem TESSV na przedniej klapce,to ok.No jak moja baba zobaczyłaby coś takiego to pewnie krzyknęłaby .O rety tes tak bywa! A koszulka?Jakaś taka bezpłciowa. Dawajta stringi :-)i parafrazując króla Juliana.Co Wy w tych swoich malutkich główkach wymyśliliście? Aaaaaa?

Zgłoś do moderacji

sajet1 2012-01-03 18:23:01

?
Poruszając kwestie biznesowe ,nie wolałbyś dostać paru filmików ze świeżymi tytułami z darmowym komentarzem i humorem itp , niż grę którą możesz kupić w każdym sklepie ;>

Zgłoś do moderacji

? (Gość) 2012-01-03 17:03:11

@mpiwo
Michał nie zrozum mnie zle ja nie chce wysepic gry :) poprostu oczywistym mi sie wydaje ze w serwisie o grach nagrodami powinny byc własnie gry... natomiast koszulka to np. nagroda pocieszenia za 2 miejsce :P ale wiem ze to nie wasza wina poprostu nie ma na to kasy

Zgłoś do moderacji

sajet1 2012-01-03 15:41:11

Za dawnych lat chodziłem postukać się w trybie VS dla kopa adrenaliny (klimat podkręcał wrzucony żeton, albo moneta).Podobnie nie było nic fajniejszego ,niż zebrana grupka gapiów ,śledząca z uwaga ,jak przechodzimy jakis tytuł. Achiwki ,odblokowywanie ukrytego contentu są spoko , ale nie ma to jak zwyczajne emocje ,które wywoła u nas jakaś gra (choćby soczyste rrrrwaa i rzucenie padem :P).

Zgłoś do moderacji

heh (Gość) 2012-01-03 15:36:48

Ciekawe co na to Tomek i jego 16k na jednym z jego kont ;)

Bardziej serio: Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu i czym więcej o tym myślę tym bardziej wydaje mi się, że prawdopodobne to właśnie achievementy promują krótkie proste gry (na zaliczenie). Wiadomo że tworzenie krótszych i prostszych (co za tym idzie łatwiejszych do zbalansowania) jest potencjalnie tańsze i skoro krótsze to więcej ich trzeba kupic, aby wypełnić swój wolny czas (lub zaspokoić potrzebę grania). Łowienie achiwmentów też przedłuża sztucznie czas spędzony przy grze. Czy myślicie że wprowadzenie osiągnięć w takiej formie jaką obserwujemy np na xbox live to celowy zabieg? Lub jeśli jest to przypadkowy efekt czy np. microsoft zdaje sobie sprawę z tego i co za tym idzie wykorzystuje ten fakt w projektowaniu gier? Np. Fable 2 jest krótszy niż typowy rpg, jest bardzo łatwy, achievementy wysoko punktowane i pojawiają się relatywnie często- HIT. Fabuła była nawet nawet, ale gdy wspominam tą grę pierwsze co przychodzi mi na myśl to achievementy po 100p za kluczowe momenty w głównym wątku fabularnym (nie da się ich nie zdobyć). Jak się nad tym zastanowię to właśnie to mnie szczególnie przykuło do gry na którą w sumie jestem za stary.

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (15)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...