• Felieton

Sama gra jest już nagrodą?

26.01.2012 18:01 | Autor: Iga Ewa Smoleńska

Myślicie, że nowo wydawane produkcje są drogie? A może uważacie, że ciężko dorobić się fortuny, po prostu grając w gry? Macie po części rację, jednak wszystko to może zmienić się za sprawą kilku tytułów, za które niektórzy byliby w stanie sprzedać obie nerki.
Nie wszystkim dziełom wirtualnej rozrywki dane jest zostać najlepszymi grami roku w jakimkolwiek rankingu. Wiele z nich to pozycje niszowe lub tak marnej jakości, że sprzedają się w bardzo (!) niewielu egzemplarzach. Mało kto widzi wtedy w ogóle jakikolwiek powód do zakupu takowej gry – powód taki jednak istnieje. Po jakimś czasie tytuł taki może stać się białym krukiem i zyskać zainteresowanie szerokiego grona pasjonatów, którzy są w stanie dać naprawdę wiele, byle tylko znalazł się w ich kolekcji. Chęć samego ich posiadania czyni więc niekiedy z gier przedmiot pożądania. Chciałabym przyjrzeć się krótko tytułom, które w takich lub innych okolicznościach stały się takimi białymi krukami.

Stadium Events

W 1986 roku Bandai spłodziło twór o nazwie Stadium Events. Myślę, że nikt nie zdawał sobie wtedy sprawy, że po dwóch dekadach ludzie będą w stanie zapłacić za niego równowartość około 300 konsoli Nintendo Entertainment System, na które został wydany.

Zdjęcie

Czemu jest to pozycja tak ciężka do zdobycia? Stadium Events było tytułem, który wypuszczono jako jedną z gier obsługiwanych przez tzw. matę Family Fun Fitness (coś, co przypomina niegdysiejsze maty taneczne dla serii DDR). Na samym początku sprzedaży jeszcze ciepłych kartridżów Nintendo postanowiło jednak przejąć pałeczkę nad całą serią, która miała ukazać się na matę FFF w przyszłości. Co się z tym wiąże – wycofano produkt Bandai z rynku. W efekcie sprzedanych zostało tylko około dwóch tysięcy kopii Stadium Events – w tej chwili każda z nich jest na wagę złota. Nintendo wydało własną wersję owego tytułu, w której gracze mogli rywalizować w kilku dyscyplinach lekkoatletycznych znanych z olimpiady (biegi, skok przez płotki itd.). Owa nowa gra nosiła tytuł World Class Track Meet. Co ciekawe: o ile kartridże edycji nintendowskiej sprzedają się za około trzy dolary, egzemplarz Stadium Events z pudełkiem może kosztować nabywcę kilkadziesiąt tysięcy. Same pudełka schodzą na aukcjach za około dziesięć tysięcy. Jednemu szczęśliwcowi z Kansas, który – usłyszawszy o popularności tego tytułu – odnalazł w rupieciach fabrycznie zapakowaną kopię gry, udało się w drodze licytacji uzyskać za nią 41 300 dolarów.

Birthday Mania

Ile razy mieliście problem z wymyśleniem dla kogoś prezentu urodzinowego? Jeśli kiedykolwiek tak było, Personal Games wyszło Wam naprzeciw. Birthday Mania to gra ewidentnie wyjątkowa. I to nie tylko wśród pozycji na Atari2600. Należało zamówić specjalny kartridż, a na start screenie figurowało imię jubilata. Dodatkowo na pudełku zostawiano pustą przestrzeń, by można było wpisać imię lub życzenia. Sama rozgrywka również okazywała się dość specjalna – gra polegała na zdmuchiwaniu świeczek (w konwencji Space Invaders). GODZINY ZABAWY! Jak wszyscy się już zapewne domyślili, mimo że Birthday Mania było reklamowane jako idealny prezent urodzinowy dla każdego, nie spotkało się z dużym uznaniem wśród graczy... I właśnie dlatego tytuł ten jest teraz tak poszukiwany przez kolekcjonerów. Tylko kilka kopii wystawionych było na licytacje, a najwyższa cena zaoferowana za egzemplarz to sześć i pół tysiąca dolarów. Jednak właściciel nie zgodził się sprzedać gry za tę kwotę.

Nintendo World Championships: Gold Edition

To chyba Złoty Graal wśród obiektów kolekcjonerskich. W 1990 roku Nintendo ogłosiło turniej na najlepszego gracza. W 29 miastach Stanów Zjednoczonych zorganizowano weekendowe rozgrywki, których uczestnicy musieli ukończyć trzy minigry z jak najlepszym wynikiem – zdobyć 50 monet w Super Mario Bros., pokonać specjalnie zaprojektowany na potrzeby tej konkurencji tor w Red Racerze i nabić jak najwięcej punktów w Tetrisie. Na wszystko mieli dokładnie sześć minut i 21 sekund. Gracze walczyli w trzech grupach wiekowych, a zwycięzcy każdej z nich kwalifikowali się do pierwszej rundy finałów. Rozgrywki były kontynuowane aż do chwili, gdy ze wszystkich rywalizujących osób wybrano dwie najlepsze, które miały wziąć udział w finale.

Zdjęcie

Na potrzeby owego turnieju Nintendo stworzyło 116 specjalnych kartridżów. 90 z nich, w kolorze szarym i specjalnie znakowanych numerem identyfikacyjnym, zostało rozdanych finalistom. Każdy wart jest w tej chwili około pięciu tysięcy dolarów. Reszta z tych 116 to 26 złotych kartridżów rozesłanych przez japońską firmę do zwycięzców innego konkursu, pod patronatem Nintendo Power. Jako że było ich mniej (chociaż żaden nie posiadał specjalnego oznakowania), warte są więcej od swoich szarych wersji (w zasadzie gry na nich były takie same, a jedyne, czym te przedmioty się różniły, to kolor plastiku). Każdy z nich może zostać kupiony za około 20 tysięcy dolarów.
dodaj swoją opinię

Opinie (17):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

razielos 2012-02-08 19:16:15

ciekawe czy kiedys Diablo 2 bedzie tyle warte.... kto wie po 3 wojnie swiatowej ciezko bedzie o jakas gre ^^

Zgłoś do moderacji

Wit. (Gość) 2012-02-05 17:56:40

@amka

Przecież jest wyraźne napisane, że to konkurencyjna firma...

Zgłoś do moderacji

amka (Gość) 2012-01-31 13:22:46

Od kiedy Coca-Cola i Pepsi to jedna marka? ktoś kto to pisał chyba do bystrych nie należy...

Zgłoś do moderacji

ekspert (Gość) 2012-01-31 12:41:40

Mam Ultime the second trilogy na 7 dyskietkach dyskietkach w oryginalnym opakowaniu ciekawe ile by dzisiaj kosztowała?

Około 10pln.

Zgłoś do moderacji

drn (Gość) 2012-01-31 12:17:05

Mam Ultime the second trilogy na 7 dyskietkach dyskietkach w oryginalnym opakowaniu ciekawe ile by dzisiaj kosztowała?

Zgłoś do moderacji

Szym (Gość) 2012-01-31 11:07:46

a czy wazne ze mam oryginalna gre czy podrobe od chinczykow? wazne ze mam ta gre...

Zgłoś do moderacji

prawda (Gość) 2012-01-31 11:04:40

idiota chce mieć zawsze wszystko oryginalne. Woli chodzić zimą jak dzieci ze slumsów w butach do koszykówki (ale oryginalnych) niż w dobrym i ciepłym obuwiu zimowym.

Zgłoś do moderacji

wpi3rd0l (Gość) 2012-01-31 10:39:42

fakir jestes idiota, podobnie jak gosc ktory ma w domu zakurzone. 99% cartridge'y na polskim rynku to byly podrobki. zebyscie chociaz wiedzieli jak wyglada oryginal.....

Zgłoś do moderacji

ja (Gość) 2012-01-31 10:32:07

[b][b][b]a mnie to g*wno obchodzi[/b][b][/b][/b][/b]

Zgłoś do moderacji

on (Gość) 2012-01-31 10:16:04

mam te gierki jeszcze ostanio znalazłem w domu zakurzone

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (17)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...