• Felieton

Materiał z cyklu:
Styczeń nagradzania

Odznaki Activision, czyli pierwsze achievementy w historii

06.01.2012 12:01 | Autor: Mateusz Gołębiowski

Kto zapoczątkował nagradzanie graczy osiągnięciami? Wcale nie Microsoft.
Możecie uznać mnie za wariata, ale uwielbiałem wracać do szkoły po weekendowej przerwie. Po dwóch dniach ciężkich zmagań z pegasusowymi grami w końcu mogłem podzielić się z kolegami swoimi osiągnięciami. Jedne z nich były prawdziwe, drugie wielce niewiarygodne, lecz nikogo to nie obchodziło. Ważne, że dobrze się opowiadało, a i inni mieli w rewanżu swoje nieprawdopodobne historie.

Można stwierdzić, że owo tworzenie bajek skończyło się definitywnie wraz z achivmentami i trofeami, które pieczołowicie śledzą nasze postępy w grach. Nagradzają nas cichymi piknięciami, kolorowymi rysuneczkami, a w przypadku Xboksa nawet punktami, mówiącymi o ważności naszego dokonania. A dostajemy je za wszystko – za włączenie i wyłączenie gry, za strzelenie, jechanie tyłem, a nawet za stanie i nicnierobienie. Jednak, jakkolwiek nie byłyby absurdalne, potrafią sprawić sporo radości, zwłaszcza gdy poświęci się im niemało czasu. Dodatkowo dobrze mieć poczucie, że jesteśmy w stanie udowodnić nasze dokonania w grach.

Mogłoby się wydawać, że owe nagrody są tworem ostatniej generacji konsol, jednak nic bardziej mylnego. Pomysł z nagradzaniem graczy narodził się o wiele wcześniej i ma już ponad 30 lat! Wszystko zaczęło się na początku lat 80., kiedy to Activision wzmacniało swoją pozycję w tworzeniu gier na Atari 2600. Były to czasy, kiedy robiło ono niesamowicie proste i wciągające tytuły, a co ważniejsze – kochało swoich graczy. W dowód wdzięczności postanowiło zorganizować akcję, która po dziś dzień budzi podziw.

Zdjęcie
Grając w Chopper Command można było dostać naszywkę za 10 tysięcy punktów

Deweloperzy z tego studia wymyślili bowiem kolekcje najróżniejszych naszywek, które można było zdobyć, grając w ich produkcje. Każda z nich miała przypisane właściwe sobie wyzwania, a nie były to rzeczy proste. W większości gier należało zdobyć odpowiednią ilość punktów, lecz istniały też takie zadania jak przejechanie trasy w odpowiednim czasie czy po prostu wygranie z komputerem partyjki w tenisa. Jednak ich zrealizowanie stanowiło zaledwie połowę sukcesu. Następnym krokiem było oczywiście poinformowanie Activision o naszych trumfach poprzez zrobienie zdjęcia danego wyniku i przesłanie go bezpośrednio do firmy. Okazywało się to dość problematyczne, gdyż wykonanie wyraźnej fotki ekranu telewizora za pomocą domowego aparatu na kliszę to nie lada wyczyn. Aż strach pomyśleć, co czuł nieszczęśnik, który u fotografa dostawał same zamazane odbitki.

Jednak warto było się namęczyć! W zamian za przysłany list szczęśliwcy otrzymywali swoje drogocenne odznaki wraz z gratulacjami i podziękowaniami od Activision. Tak zdobytą naszywkę z dumą nosiło się na piersi, a była ona bezwzględnym dowodem na dokonanie czegoś wielkiego w świecie wirtualnej rozrywki. Warto też wspomnieć, że każda z nich miała swój unikalny wygląd w zależności od tytułu, co tylko zachęcało do kupowania kolejnych gier i mierzenia się z nowymi wyzwaniami.

Niestety w dobie Internetu, zaawansowanych programów graficznych i niezliczonej ilości cwaniaków podobna akcja nie miałaby racji bytu. A wielka szkoda! W porównaniu z tymi wspaniałymi odznakami nasze wirtualne rysuneczki i punkciki wypadają strasznie mizernie, nie wspominając już o fakcie, że mogą zniknąć bezpowrotnie wraz z błędem jakiegoś serwera czy czyjąś pomyłką. Dobrze jednak mieć świadomość, że twórcy szanowali kiedyś swoich graczy i bardzo ładnie dawali temu wyraz. Z drugiej strony przypomina to fakt, że teraz zamiast nagród coraz częściej dostajemy średnio dopracowane gry, których zawartość zostaje dodatkowo pocięta na zbyt drogie DLC.
Ten materiał należy do cyklu: Styczeń nagradzania Drugi miesiąc tematyczny obraca się wokół pojęcia "nagrody". Oprócz tekstów...

Ostatnie materiały z cyklu

Materiał

Najciekawsze gry roku - Mortal Kombat

31.01.2012 12:01

A było się czego obawiać. Głównymi atutami pierwszej części, obok nieskrępowanej i realistycznej jak na swoje czasy brutalności, był cały szereg rewolucyjnych rozwiązań – fatality, „fotorealistyczna” grafika czy prosty do opanowania system sterowania. Twórcy mieli z pozoru dwie możliwości: albo ubrać...

więcej
Materiał

Poziom trudności – kara czy nagroda?

23.01.2012 16:01

Kochamy gry wideo z wielu powodów. Pozwalają zrelaksować się po ciężkim dniu, niektóre zmuszają do wytężenia szarych komórek, jeszcze inne wciągają w swój świat fantastycznie opowiedzianymi historiami. Co sprawia jednak, że wielu graczy przedkłada swoje ulubione hobby ponad inne formy rozrywki? Nagroda,...

więcej
dodaj swoją opinię

Opinie (2):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

budda (Gość) 2012-01-07 02:26:38

albo kałasznikowa za granie w coda :p
ale swoją drogą zaj... pomysł, np. 2 dni na torze z instruktorem już nie było by przegięciem, reklama za to, że ja pierdziu

Zgłoś do moderacji

sajet1 2012-01-06 18:19:57

Przypomniało mi to filmik :
http://cinemassacre.com/2010/02/18/avgn-swordquest/
- mała znajomość j angielskiego mile widziana .
A w streszczeniu : Atari wypuściło kiedys serię RPG , w której można było zdobyć prawdziwe skarby i trofea .Ciekawe czy dzisiaj byłoby możliwe , po odblokowaniu wszystkich tras w Gran Turismo, zgłosić się do producenta po odbiór prawdziwej fury :)

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (2)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...