• Felieton

Materiał z cyklu:
Luty uczuć

Chcę płaczu, gro - o miłości w elektronicznej rozrywce

14.02.2012 17:02 | Autor: Dominik Gąska

Temat uczuć pojawia się w grach bardzo rzadko. Dlaczego tak jest i dlaczego przynajmniej jeden z nas chciałby, by było inaczej?
W tekście pojawia się lekki spoiler Gears of War 3. Jeżeli jesteście bardzo wrażliwi na tym punkcie, to nie czytajcie, Wasza strata

Zanurzanie się w świecie gry nie jest elementem pożądanym w produkcjach kierowanych do masowego użytkownika, bo większość ludzi czuje się dobrze z tym, kim są i gdzie są. To my, szaleni marzyciele, jesteśmy oderwani od rzeczywistości i cały czas poszukujemy alternatywnych światów.

Tylko że gry nie są już wyłącznie dla szalonych marzycieli.
– Raphael R. Koster, designer, współtwórca Ultimy Online i Star Wars Galaxies, autor wielu książek na temat konstruowania wirtualnych światów.

Boimy się uczuć w grach. Przynajmniej gdy są to uczucia inne niż nienawiść do wroga, który przed chwilą strzelił nam w plecy czy zabrał sprzed nosa pojazd w Battlefieldzie. Kiedy pojawia się temat miłości w grach, czujemy się zażenowani. Postrzegamy nasze medium jako męskie, a jak wiadomo – prawdziwy mężczyzna wzrusza się tylko na wojnie i oglądając Bravehearta.

Mamy w serwisie „luty, miesiąc uczuć” – wokół takiej tematyki konstruujemy pojawiające się ostatnio felietony. I jakie uczucie przywołuje w redakcyjnym wstępniaku nasz własny Michał Piwowarczyk na zilustrowanie tego, czym będziemy się zajmować? Uczucie nienawiści do helikopterów. Nie wiem, kto steruje helikopterem. Nie obchodzi mnie, do czego jest mu potrzebny. Przez godziny grania jako inżynier nauczyłem się jednak korzystać z wielu rodzajów broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej. Będę ścigał helikopter, będę jak jego cień. I w końcu go zniszczę – pisze Michał. Taka myśl przychodzi mu do głowy, gdy ma napisać o uczuciach w grach. Coś jest z nami bardzo nie tak.

Jak często w dużych zachodnich produkcjach pojawia się sensowny, dobrze przedstawiony i – jeżeli nie jest to prośba o zbyt wiele – chociaż odrobinę oryginalny wątek romantyczny? Trochę w tym kierunku prowadzona była fabuła zeszłorocznego Enslaveda, w którym mogliśmy obserwować przekonująco rozwijającą się relację między dwójką ludzi. I co? Gra, bardzo rzadki przykład próby opowiedzenia tego rodzaju historii serio, okazała się rynkową porażką. Bo skakanie nie było zbyt interesujące, a zabijanie potworów specjalnie emocjonujące. Nie można mieć wszystkiego. Gry to medium do zabijania potworów. Nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z niczym więcej, my jako odbiorcy, ale też w konsekwencji sami twórcy. Bo i po co mają się starać, skoro nikt tego od nich nie oczekuje?

Zdjęcie
Wątek romantyczny w Gears of War 3

W zakończeniu Gears of War 3 Anya bierze za rękę Marcusa Fenixa i mówi mu: mamy jutro, w końcu mamy jutro. Tak właśnie mu mówi. W ogóle w całej grze śladowe ilości jakichś emocjonalnych relacji między postaciami wprowadzane są jak w historyjce dla przedszkolaków, spojrzeniami i stwierdzeniami w rodzaju uważaj na siebie. Tak porusza tematykę uczuć jedna z największych produkcji minionego roku, superhit i flagowy tytuł czołowego producenta konsol. I twórcy mówią o tej „emocjonalności” zupełnie na serio. Tak, jestem zadowolony z emocjonalnych momentów. Cole ma swój wielki moment, kiedy powraca na swój dawny stadion do thrashballa i pytanie o to. kto przeżyje, a kto nie, jest zawsze interesujące, ale najbardziej podoba mi się zakończenie – stwierdza Cliff Bleszinski, główny projektant gry, w wywiadzie dla Gamasutry. Wielki umysł naszych czasów. Twórca gier sprzedających miliony dolarów. Growy celebryta. Zadowolony z zakończenia. W końcu mamy jutro, Marcusie. Temat wielkiego momentu Cole’a lepiej w ogóle pominąć.

Trochę sprawniej radzą sobie z tym tematem Japończycy, dużo częściej i mocniej stawiający na uczucia. Wątki romantyczne to nie pierwszyzna dla fanów japońskich RPG, ale i w nich emocjonalna dojrzałość pozostaje na ogół na poziomie filmu animowanego dla nastolatków. Ona kocha go, bo jest dzielny. On kocha ją, bo zmieniła jego spojrzenie na świat, pokazała mu piękno i dobro. Kocham cię mówi Tidus do Yuny w zakończeniu Final Fantasy X. Czemu kocha? Bo:


Tak, to naprawdę jest scena w tej grze.

Są tacy, którzy kupują taką konwencję. Ale jeżeli chcemy, by nasze medium zaczęło być traktowane poważnie, musimy nauczyć się mówić o uczuciach w nieco bardziej dojrzały sposób. To, że jest to możliwe, pokazują twórcy niezależni. Oni nie boją się eksperymentować, nie ciąży na nich presja wielomilionowych budżetów, więc są skłonni próbować czegoś nowego. Niespotykanego. I często okazuje się, że gry potrafią wywołać w nas emocje, przed jakimi w przypadku innych form sztuki broni nas już gruba ściana cynizmu. Bo siedząc przed konsolą czy komputerem, nie jesteśmy na to w ogóle przygotowani, nasze tarcze obronne nie funkcjonują tak jak trzeba. Żeby wyznanie miłosne zrobiło na nas większe wrażenie w kinie czy literaturze, twórcy muszą się ostro nagimnastykować. W grze wystarczy dużo mniej.

Zdjęcie
Digital: A Love Story

Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji zagrać w Digital: A Love Story, to naprawdę powinniście spróbować. Gra jest darmowa i dostępna na stronie, którą znajdziecie po kliknięciu w Digital: A Love Story. Jej prostota jest uderzająca. Całość udaje system operacyjny starej Amigi i znakomicie oddaje realia prapoczątków Internetu. Rozgrywka sprowadza się do czytania maili i wypowiedzi na BBS-ach (takie przedpotopowe fora dyskusyjne, w uproszczeniu). Jej emocjonalna waga może Was zadziwić. Więcej pisać nie będę. Jak zagracie – zobaczycie dlaczego.

Ale Digital to tylko wyjątek, promyczek nadziei, tfu, miało być dojrzale… Musimy zacząć oczekiwać czegoś więcej! Najbardziej szkodzi nam chyba wizerunek gier jako formy rozrywki skierowanej ciągle przede wszystkim do mężczyzn. W kinie wątki romantyczne wprowadza się przecież „dla kobiet”, więc nie musimy czuć się niepewnie ze swoją seksualnością, kiedy się pojawiają. Tłumaczymy sobie, że panie też muszą dostać coś dla siebie i wzruszamy się w spokoju ducha. W grach tego jeszcze nie ma. Ciągle mamy gry „dla mężczyzn”, z rzadka „dla kobiet”, gier „dla wszystkich”, obejmujących całe spektrum ludzkich emocji, nie mamy prawie wcale. A ja mam tego dość.

Chcę wzruszeń, do cholery, takich prawdziwych, chcę płaczu i emocji. I nie tylko dlatego, że ktoś zabrał mi helikopter albo umarł mi koń. Wiem, że gry potrafią je wywołać, jeżeli chcą. I w te Walentynki chciałbym, żeby zechciały, proszę.

Proszenie nigdy nie działało.
Ten materiał należy do cyklu: Luty uczuć W trzecim miesiącu tematycznym, lutym, zajmujemy się emocjami. Przyjrzymy się...

Ostatnie materiały z cyklu

Materiał

Zapomniana radość z grania - Bawiąc się Super Mario 3D Land

29.02.2012 15:02

A później były Doomy , Fallouty i inne Bardzo Poważne Gry, wciągające mnie w swoją dramę za pomocą scenariuszy, dialogów i opowieści o ratowaniu świata przed złem wyłażącym gdzieś z dziury. I oddalające od niewinnej krainy skaczącego hydraulika i księżniczki porwanej przez żółwio-smoka. Teraz nadrobiłem....

więcej
Materiał

Najdroższe milczki – o przywiązaniu do milczących bohaterów

27.02.2012 10:02

Z pewnością przychodzą Wam do głowy przeróżne niewiele mówiące postacie. Czy jednak głównego bohatera np. Dooma wypada nazwać niemym? Przecież przez całą grę nikt nawet nie stara się z nim porozmawiać. Nie powinno się więc zakładać, że mając odpowiednią możliwość, nie opisałby pięknym, literackim językiem...

więcej
dodaj swoją opinię

Opinie (22):

Nick:*
Treść:*
 
Akceptuję regulamin serwisu i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Wirtualną Polskę S.A. moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem opinii na stronach internetowych serwisu.
Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
 
 

Dodana opinia pojawi się na liście za kilka minut

Wallyy (Gość) 2012-03-03 11:26:03

W FF 7 to dopiero były uczucia... :PNie jest w sumie tak źle. Rpgi dają radę. Bo takich GoW czy strzelanek wojennych to nie ruszam. Fallout 3 żeruje też na emocjach, moralności, uczuciach. Co do Dragon Age to fakt. Są rozbudowane wątki uczuciowe, ale cisnąłem to gówno po tym, jak zobaczyłem czarną mszę z ofiarą człowieka. Nigdy nie widziałem gry z taką ilością bezpośredniego satanizmu dla "niepoznaki" ubranego w otoczkę fantastyki. Kto dotknie prawdziwego satanizmu, lub ma trochę wiedzy na ten temat nie tknie tego gówna. Zresztą imię Aliester( Crowley???) i fakt że w grze istnieją tylko moralnie złe wybory? Sorry za offtop ale nienawidzę satanizmu, który jest wokół nas realnie i wszystkiego co nas nim truje.

Zgłoś do moderacji

adi (Gość) 2012-03-03 08:16:51

Rzygac mi sie chce jak widzę w filmach i serialach wątki miłosne, które potrzebne sa jak w d....pie koszula, a w grach to już totalne nieporozumienie.

Zgłoś do moderacji

pit (Gość) 2012-02-25 22:44:43

polecam sprawdzić "front mission" grałem w to na emulatorze snes bodajże

Zgłoś do moderacji

Zergadis0 (Gość) 2012-02-20 19:14:06

Dla takich osób jak autor tekstu polecam visual novelki - Planetarian, G-Senjou no Maou, Clannad, Little Busters, Fate/Stay Night, Tsukihime, Steins;Gate, ef - a fairy tale of the two., My Girlfriend is the President, Saya no Uta... to tylko kilka przykładów gier, które mają zarówno świetnie poprowadzoną fabułę jak i ciekawe wątki romantyczne, większość z nich ma niestety tylko nieoficjalne angielskie tłumaczenia. ale pod względem emocji, wzruszeń i ogólnie fabuły jako takiej pozostawiają "standardowe" gry daleko w tyle.

Zgłoś do moderacji

hunter89 (Gość) 2012-02-19 13:14:42

w sumie zgodzę się, fabuły gry obojętniej jakiej czy RPG, czy FPP są coraz bardziej rozwinięte. Bohaterowie nabierają kolorów, tworzą się więzi między nimi. Czasami gra się tak jak czyta dobrą książkę, po łebkach byle tylko dowiedzieć się co było dalej, z tym, że za mało w tym prawdy. Szczerze powiedziawszy myślę, że wszystko idzie w dobry kierunku- warto chociaż popatrzeć na MASS EFFECT. Dominik masz tam wszystko o co prosisz, walkę, honor wiarę i miłość, trochę w dennym amerykańskim stylu, ale zawszę coś ;)

Zgłoś do moderacji

Drangir (Gość) 2012-02-18 21:23:06

Wiedziałem kim jest autor kiedy tylko zobaczyłem tytuł na stronie NZ...

Zgłoś do moderacji

siano (Gość) 2012-02-18 10:46:03

Panie Dominiku, grałem w Digital, gdyż marudził Pan o tym w podcascie prawie dwa miesiące.
Powiem tak, pomysł zacny, klimat genialny...ale ta gra kończy się sama, a w momencie, kiedy dowiadujemy się, iż nasza luba to kawałek kodu....

Ale, ale! Tytuł jest opensource, można go przepisać samemu. Więc może konkurs na dzień kobiet na ciekawy scenariusz?:)

Zgłoś do moderacji

Gonzor (Gość) 2012-02-17 13:26:13

A moimi emocjami szargał Dragon Age, może nie miłosnymi, ale pewne wybory musiałem dokonywać po kilku godzinach przemyśleń albo nawet "przespaniu się" z problemem. I jakoś nigdy do końca nie byłem zadowolony. Piszę o Dragon Age 1 bo 2 to już taka spłycona sieczkarnia bardziej.

Zgłoś do moderacji

kamil950 (Gość) 2012-02-16 17:26:23

Jeszcze nie wspomnieliście o grze Bastion. Tam w pewnym momencie zrobiło mi się naprawdę smutno (chociaż to bardziej w kategorii uczuć, a nie takiej miłości między dwojgiem ludzi).

Zgłoś do moderacji

Bogdan (Gość) 2012-02-16 12:21:20

A gdzie Mass Effect? Gdzie KOTOR? Gdzie fenomenalny wątek z Baldur's Gate II? Może nie są to najdojrzalsze przykłady wątków miłosnych w grach ale na pewno chwytały momentami za serce i zdecydowanie zmieniały podejście do rozrywki. Nie były to jakieś głębokie, poruszające uczucia ale więź z wirtualną towarzyszką podróży dało się odczuć. No i Gearsy w porównaniu wypadają conajmniej blado. Zgadzam się natomiast że jRPG mają tego najwięcej, ale nieszczególnie dojrzale zaprezentowane (FFVIII gdzie cała gra się wokół tego kręciła, czy FFVII gdzie do końca gry nie wiadomo czy Cloud zapomni o zmarłej ukochanej, mimo wszystko skierowane były do młodszej publiki).

Zgłoś do moderacji

przejdź do forum wszystkie opinie (22)
obrazek
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska

Proszę czekać - ładowanie treści...